Dzięki dziewczyny za słowa otuchy. Staram się odpoczywać, ale po prostu czasami się nie da. W końcu muszę synka codziennie zawozić do szkoły robić zakupy i sprzątać. Nikt tego za mnie nie zrobi.
A co do męża. To właśnie jest najgorsze, że to ja głównie utrzymuje dom a on jeszcze ma praetensje, że kasa szybko leci i że on też wydaje całą swoją. Echh temat rzeka. Tylko wiecie on wydaje kasę głównie na ubrania dla siebie, wikusia, dla mnie i na jakieś tam wypady i jedzenie. A resztę wszystko ja opłacam i jedzenie też kupuję ze swoich jak go nie ma. Zresztą jak jest to też przecież robię zakupy przed przyjazdem, żeby miał obiad i wogóle.
Mam po mału wszystkiego dość.
A on pracuje na autokarach przyjeżdża co tydzień 10-12 dni na kilka dni zreguły 2-3 dni i jedzie znowu. Tak to moje życie wygląda.
Teraz wymyślił, że zrobi sobie licencję ochroniarza i będzie jeździł po Polsce z grupami żydowskimi. Ale to nic nie zmieni, nadal będzie przyjeżdżał co tydzień, 2 tygodnie na 2 dni i tyle. Niby mówił, że w okresie świątecznym i wogóle w zimie jest mniej jazd no ale zobaczymy.
A z miłą chęcią się kiedyś z Wami dziewczyny umówię, a jak się nasze maluchy urodzą to już wogóle spacery wskazane.
Węgielek a Ty masz urodziny też 27 września??:-)