Witam w ten mroźny dzionek!
Mój małż to jak Jerzyk płacze i nie daje się zabawić to ma inny sposób na niego - "maaaamoooo!" (bynajmniej nie do mnie tylko do teściowej leci). A ona już wtedy często właśnie z tekstem, że młody pewnie głodny. Ale nie dokarmiają, no chyba że wybywam gdzieś n dłużej.
Zumba, co to jakieś szaleństwo? Eh, może bym i też poćwiczyła tylko że ja zawsze byłam z tych, co wszelkie formy ruchu typu aerobik działały na mnie alergiczne. Nie ma jak koszykówka, piłka ręczna albo siatkówka w dobrym towarzystwie
Ech, szczepienie - pamiętam jak na pierwszym maluch nasz zaczął tak histerycznie płakać po pierwszym wkłuciu (a miały być 3 - meningokoki, pneumokoki i skojarzona 7 in 1 bodajże) że w życiu tak płaczącego go nie słyszałam. I tylko przystawienie do piersi pomogło go uspokoić, strasznie ciężko było mi na niego takiego biednego patrzeć. Ale już ostatnio był tylko troszeczkę marudny

dorósł. A 15. czeka nas pobieranie krwii, brrrry :/
Czy któraś z Was nosi dziecię w chustach? Pytam, bo przyszła dziś nasza pierwsza chusta tkana i już się nie mogę doczekać, aż Jerzyk się obudzi i go nakarmię, żebyśmy mogli popróbować się wiązać
