• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

tata przy porodzie

reklama
hm... tez bym chciała pochwalić mojego męża, że dzielnie zniósł poród, ale on trwal zaledwie 15 minut i marcin ledwo zdążył z domowej kolacji dojechać do szpitala. To nie jego wina, że rodziłam krótko i nie bolało, więc będę Go chwalić z innych powodów.:baffled:
Np. jak po kilku dniach bolały mnie piersi i płakałam:unsure::sad: jak Wiki zaczynała pic, masakrycznie bolesny te pierwsze łyki, to wtedy mnie wspierał:tak: i pomagał przetrwać, w rezultacie karmię do tej pory i się dziwie teraz, na wspomnienie tamtych łez.:-D
 
Antylopka nawet nie mow!!!pamietam ten bol, u mnie to az krwawily:baffled:, za kazdym razem kiedy dawalam mu jesc ryczalam z bolu,na szczescie po okolo 3 tygodniych wszystko sie zagoilo.I tez karmie do dzis:tak:
 
To ja tez pochwale swojego ślubnego też był ze mną do końca. Ale jeśli chodzi o nocne wstawanie do małej karmienie czy przewijanie to jestem niestety pozostawiona sama sobie.
 
reklama
No ja tez sie pochwale ze moj mezus takze byl przy porodzie i to mi bardzo pomoglo:-)...a co wstawania w nocy to do dzis tez wstaje nie codziennie ale zawsze to cos:laugh2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry