Ciągle coś przynosi, ja nie jestem taka że nie przyjmę czegokolwiek, nie jestem chamska,ale ona zagraca mi chatkę!
Ciągle nowe zabawki dla dzieciaków, które dostała od-kogoś-tam, ciągle jakieś pierdoły typu tarka do ucierania jabłka, nowe słomki do picia (po co mi to???) etc

No i jak przychodzi to o 17 kiedy dzieciaki powoli już przygotowuję do spania i do kolacji, żeby mniej brykały bo inaczej jest sajgon a ta wielka dama przyjdzie i siedzi do 20 :/
a najlepsze jest to, że to przecież matka mojego Ł., a on zamiast z nią siedzieć, to siedzi na kompie a ja muszę się użerać z jej problemami, okresami, pierdołami!
Nie raz gadałam zŁ. na ten temat, obiecywał że będzie z nią siedział,że powie jej żeby tak często nie bywała u nas bo wieczorem chcemy odpocząć (taaa, swoją drogą to jego odpoczynekj jest na kompie a mój z dziećmi na rękach bo przecież ktoś musi się nimi zając, ja nie mam przerw w pracy i na relaks jak on ;() itd ale ona ma to gdzieś, najchętniej chyba by u nas zamieszkała a ja właśnie to po uciekłam z jej mieszkania żeby jej nie słuchać....
Najlepsze jest jednak to,że ona mi za każdym niemal razem opowiada jak to fajnie mieszkać samemu bez rodziców i że jej mama jak ona się wyprowadziła to bywała u nich codziennie a jej to nie przeszkadzało bo dla niej ważne było że ma swoje a nie że jej matka całymi dniami i uniej siedziała i wszystko za nią robiła bo ta babka to leń jest
jestem coraz bardziej wściekła