Moja mam juz jutro na kilka dni do mnie przyjezdza. Ona bardzo chce pomoc i pewnie mysli o posprzataniu w mojej chalupce, ale jej na to absolutnie nie pozwole, bo ostatnio zle sie czula i nawet jakies leki na serce dostala. Raczej mam zamiar z nia pogadac i zabrac ja do jakiegos sklepu a moze i do kina. Jakos tak czuje, ze to bardziej ja jej niz ona mnie powinna pomagac. Ale chetnie sie z nia umowie, zeby przyjechala na jakies 2-3 dni po porodzie i ugotowala mi kilka obiadow
Zaskoczyla mnie moja tesciowa, ktora stwierdzila, ze powinnam rodzic albo w jej miescie i wtedy zostac i tesciow jakis czas a ona wezmie urlop i bedzie mi pomagac, albo powinnam pojechac do swoich rodzicow, zeby oni mi pomogli, bo z takim malym dzieckiem jest duzo pracy. Moja mam tez chetnie by mnie widziala u siebie po porodzie.
Ale wiecie co, jakos nie mam ochoty siedziec ani u rodzicow ani u tesciow, czuje ze najlepiej bedzie mi z mezem w naszym mieszkanku. I nie bardzo tez chce, zeby mi ktos dluzej siedzial na glowie i nawet pomagal. Pare dni, (pomoc w posilkach) to rozumiem, ale jakos wole sama u siebie siedziec i sie oswajac z nowa sytuacja.
Najbardziej przerazila mnie babcia mojego meza, ktora ostatnio wymogla na nim obietnice, ze jak sie dziecko urodzi to on ja do nas przywiezie. Na kilka dni.

Ona ma prawie 80 lat i ledwie sie rusza, trzeba jej we wszystkim pomagac (w domu ma opieke, sama juz nawet nie gotuje) i chce mi sie zwalac w takiej chwili na glowe??? Maz pojdzie do pracy, bo urlop mu nie przysluguje, a ja obolala po porodzie bede musiala sie zajmowac na zmiane dzieckiem i jeszcze starsza babcia??? I jeszcze pilnowac, zeby przypadkiem psy jej nie przewrocily w korytarzu. Do tego ona jest dosyc despotyczna i lubi sie porzadzic. No i jest chora na wirusowe zapalenie watroby!!! To paskudne, nie pamietam czy to C czy inne.
Poradzcie jak jej wybic z glowy ten przyjazd? Maz jest bardzo czuly na jej punkcie.