reklama

Teściowie

reklama
Jestem załamana :-[
Mój ukochany mąż wczoraj na spacerku zaczął coś napominać ,że pora na wyjazd do jego rodziców...załamałam sie strasznie...a tak się cieszyłam ,że zobaczę ich dopiero po narodzinach dziecka a tu *****....
Ależ jestem zła....aż mi się krew gotuje jak sobie o tym spotkaniu pomyślę...powiedziała mu ,że jak pojadę to góra na jakiś tydzień i na wiecej nie ma mowy...ale obiecuje,że jak mnie wkurwią...to zabieram się i wracam choćby autobusem do domku....

POMOCY !!
 
jak teściowa kiedyś przyjechała i jadła obiad- nieskromnie mówiąć gotuję dobrze a nawet bardzo - były młode ziemniaczki z sosem koperkowym i bitjki cielęceacdzkami, dodatkowo kupiłam surówkę z marchewki i pomarańczy zgadnijcie co smakowało jej najbardziej ?/ tak kupiona surówka a najbardziej zasmakowało jak dowiedziała się ze kupiona  >:(
 
Wodniczka....nie denerwuj sie.....chyba mozesz sie wykrecic od tego wyjazdu?....mój tata mieszka w 100km ode mnie...bardzo za nim tesknie ale nie zamierzam podrózowac ...i bez tego czuje sie czasem bardzo zmeczona:)
 
jak znacie jakieś metody skutecznego wykręcania sie to poprosze bo dla mojego grzesia chyba anwet jak zaczne rodzić to będzie pora na odwiedziny mamusi ;)
 
ja mówię wprost że nie lubię odwiedzin teraz jestem w ciąży i nie potrzebuję się stresować jej przykrymi gadkami, Mirek to rozumie a jak już musimy to po drodze od moich wstępujemy na max 2 godziny zresztą ostatnio wyzwał matkę która zaczęła opowiadać o jego eks, powiedział jej że o tej idiotce nie chce słuchać i że wystarczająco się z tą babą namęczył i że jeszcze słowo to on wyjdzie (jaki on kochany) i od tego czasu ani razu się do niej nie odezwał ona raz dzwoniła kiedy wpadniemy to powiedział że nie ma ochoty śłuchać o eks larwie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry