• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Test ciązowy

reklama
To że założysz milion wątków nic nie zmieni. Będę brutalna ale jeśli ciąża ma się utrzymać to się utrzyma
to prawda, ja biegałam na betę w tamtej poronionej ciąży co chwile. Lekarz mi powiedział , że to nie ma sensu bo to wszystko idzie swoim tokiem i nie mamy na to wpływu.. Także w obecnej ciąży nie byłam ani razu. Każda wizyta to stres na maxa, ale za chwilę wchodzę w 3 Trymestr więc już bliżej jak dalej! 🥰
 
to prawda, ja biegałam na betę w tamtej poronionej ciąży co chwile. Lekarz mi powiedział , że to nie ma sensu bo to wszystko idzie swoim tokiem i nie mamy na to wpływu.. Także w obecnej ciąży nie byłam ani razu. Każda wizyta to stres na maxa, ale za chwilę wchodzę w 3 Trymestr więc już bliżej jak dalej! 🥰
Ja rozumiem betę dwa razy w nawet trzy ale poza tym że widać czy rośnie to nic nie zmienia. Może stanąć, może spaść, może być różnie.
 
Ja do tego podchodzę trochę inaczej :)
Każdy po stracie może mieć nerwy w konkretnym momencie. Jeżeli zbadanie tej bety sprawia, że na tydzień stres mija, to ja bym robiła, na zdrowie. W sensie dla mnie kasa tutaj nie gra roli, ważniejszy jest mój spokoj. Ale tylko wtedy, jeżeli wynik ten spokój zapewnie tzn, jeżeli potem nie ma wlasnie 50 pytań o to, czy przyrost jest na pewno dobry i czy nie powiniej być większy.

Ja w ciązy po stracie w pewnym momencie byłam u lekarza co tydzień, bo zjadały mnie nerwy. Tylko u mnie to byłonw dalszych tygodniach, beta mnie nie interesowała 😅 i dawało mi to spokój na kolejny tydzień. Jak zaczynalam się niepokoić to szłam. Albo dzwonilam do terapeutki. Myslę, ze w kolejnej ciązy też bym chodzila częściej, bo pewnie sprawdzałabym obsesyjnie długość szyjki 😅 tak że dla mnie zrozumiałe, ale bez przegięc i bez nakręcania się.
 
Ja do tego podchodzę trochę inaczej :)
Każdy po stracie może mieć nerwy w konkretnym momencie. Jeżeli zbadanie tej bety sprawia, że na tydzień stres mija, to ja bym robiła, na zdrowie. W sensie dla mnie kasa tutaj nie gra roli, ważniejszy jest mój spokoj. Ale tylko wtedy, jeżeli wynik ten spokój zapewnie tzn, jeżeli potem nie ma wlasnie 50 pytań o to, czy przyrost jest na pewno dobry i czy nie powiniej być większy.

Ja w ciązy po stracie w pewnym momencie byłam u lekarza co tydzień, bo zjadały mnie nerwy. Tylko u mnie to byłonw dalszych tygodniach, beta mnie nie interesowała 😅 i dawało mi to spokój na kolejny tydzień. Jak zaczynalam się niepokoić to szłam. Albo dzwonilam do terapeutki. Myslę, ze w kolejnej ciązy też bym chodzila częściej, bo pewnie sprawdzałabym obsesyjnie długość szyjki 😅 tak że dla mnie zrozumiałe, ale bez przegięc i bez nakręcania się.
ja obsesyjnie sprawdzam tętno, mam dziś 26+4 i czuje ruchy bardzo słabo, prawdopodobnie ze względu na lożysko na przedniej ścianie. Było kilka razy takich że zjadłam coś i się położyłam zaraz Mały pukał a teraz jakoś spokojnie i już mam świra też 😆 no ale coz taki Nasz urok :p
 
reklama
ja obsesyjnie sprawdzam tętno, mam dziś 26+4 i czuje ruchy bardzo słabo, prawdopodobnie ze względu na lożysko na przedniej ścianie. Było kilka razy takich że zjadłam coś i się położyłam zaraz Mały pukał a teraz jakoś spokojnie i już mam świra też 😆 no ale coz taki Nasz urok :p
Ja dzięki obsesyjnemu sprawdzaniu wyłapalam coś, co moj prowadzący zignorował, zmienilam lekarza. Gdyby nie to, nie mialabym żywego dziecka.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry