Ale to jest identyko mechanizm jak np. u bezdzietnych, którzy bardzo chcą mieć dzieci, ale się nie udaje. Tak samo u rodziców, którzy chcieliby mieć więcej dzieci, a nie mogą. Tak samo u rodziców po stracie albo u rodziców z chorym dzieckiem.
Kazdy w takiej sytuacji przechodzi żałobę po swpich wyobrażeniach i musi pogodzić się z tym, że życie nie jest takie, jak sobie wyobrażał i jak planował. I to jest normalne. To się przerabia albo samodzielnie w głowie albo na terapii. Ale jak ta terapia nie przynosi rezultatu, no to trzeba się temu przyjrzeć. Moze za mało pracy własnej, może inny terapeuta. Może inna metoda
Jak tu była dziewczyna, która mowiła, że nie moze patrzec na ludzi z dziećmi, bo sama nie może mieć dzieci, to rady ma podobne. Trzeba to przepracować i zaakceptować, bo niektórych rzeczy się nie przeskoczy.