Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Bosze.... biedny kaczor, a w obecnej sytuacji politycznej brzmi to co najmniej jak prowokacja
Ja pamiętam z lat dziecinnych tylko ilość chomików, które biedne przewinęły się przez mój dom. Najgorzej miał ten który został upity zakraplaczem przez, starsze ode mnie o 8 lat, towarzystwo mojej siostry. Wsadzili go później do dużego słomkowego kapelusza i kręcili. Chomik oczywiście nie mógł później ustać na tych swoich łapkach i się zataczał, oni pękali ze śmiechu, a mój chomik padł martwy dzień późnej. Zresztą jak sobie przypominam to żaden mój chomik nie zdechł śmiercią naturalną, to prawie jak carowie Rosji.... :-)
Ja miałam tylko jednego chomika - przeżył tylko jeden dzień. Rodzice stwierdzili że nie dorosłam jeszcze do posiadania zwierzątek i moje chomikowanie na tym jednym egzemplarzu się skończyło.
E, to u mnie nie było tak źle - wszystkie zwierzątka dożyły późnej starości. Oprócz 1 myszki - zjadła ją siostra (jej siostra, nie moja ;-) ) Ale mojej winy to w tym nie było
dzieki Blanes setnie sie usmiałam z kaczej prowokacji)u mnie zawsze było pełno ziwerza ale te klatkowo/akwariowe nie miały szczęścia wszystkie chomiki zostały pogonione przez przez koty, rybki wyłowione i zjedzone(też koty je załatwiły), a żółwia wysuszyłyśmy na śmierć z siostrą wodny był) wiec zakładam że w moim domu (pies i 2 koty ... wliczająć męża to 2 koty i Kot) jest miejsce dla suni i dzaidziusia) przy czym na sunie nie zgodzi się Kot więc szczęścia dopełni Ziomal.
Pamiętam też jak mój kot (zwierz) postanowił poznać życie świnki morskiej i zamieszkał z nią w klatce. Nic nawet jej nie tknął, siedział tam spokojnie i tylko mrużył ślepia. Ale świnia i tak przeżyła traumę a tak poza tym to została zamordowana przez współspacza- inną świnkę. Życie to ironia losu....
Obecnie mam tylko psiurkę, rudą kundlicę, porzuconą przez poprzednich właścicieli. Pocieszne zwierze, ale na ulicy dostaje agresywnej korby. Wszyscy są zagrożeni..... chowaj się kto może. A kto lubi kundle proszę bardzo niech się zakocha...