Edi, ja też nie szaleję z tymi badaniami... Bo nawet jeśli bym zrobiła i coś by wyszło nie tak, to przecież i tak bym tego nie zmieniła. Lepiej się nie zadręczać. A wogóle doszłam ostatnio do wniosku, że większa świadomość i wiedza o tym, co sie może złego stać, bardzo źle na nas wpływa. Jak byłam z Julką w ciąży, nie miałam dostępu do internetu, tyle tylko, co sobie książkę poczytałam i się jakoś tak nie denerwowałam jak teraz, byłam przeświadczona, że będzie dobrze.
A teraz jak czytam o różnych przypadkach, o tych wszystkich badaniach, które robią młodziutkie dziewczyny, chociaż nie mają ku temu specjalnych wskazań, to zaczynam panikować.
Trzeba myśleć, że jest i będzie dobrze. Inaczej być nie może.