Tosia jest chora.
Zaczęło się od kataru w nocy z niedzieli na poniedziałek. Całą noc płakała. Myślałam że to brzuszek (też swoją drogą).
W dzień doszła goraczka. Miała mieć szczepienie, wiec i tak bylysmy u Pani doktor.
Gardło zaczerwienione, gorączka ponad 38 stopni.
Dziś, rano jeszcze była kontaktowa, placzliwa marudna, ale coś tam jej się chciało robić....
Później, już tylko płacz i taka nieobecna. Wzrok gdzie wbitybw dał, widać zmeczenie.
Leży, śpi. Buzia taka jakaś szara.....
Boję się. Właśnie z takich niby pierdół, może zrobić się coś złego...