ehh laseczki, ale mam zmartwień! wczoraj byliśmy z Agatką u laryngologa, w nosku są jakieś pozostałości, powikłania poanginowe, Agatka dostała leki i wydaje mi się, że już lepiej i ciszej spała!
ale to nie to...
wczoraj odebrałam wynik moczu Agatki (kontrolny) i jest tragedia!!! przy ciągłym braniu furaginy (ale zmniejszeniu dawki w ostatnim tygodniu do pół tabletki) jest masakryczne pogorszenie - białka w moczu jest więcej niż na początku....
mamy ekspresem szukać nefrologa, robić usg nerek i dróg moczowych :-

-(
mam nadzieję, że zajmie się nami jakiś dobry, kompetentny nefrolog i szybko Agatkę wyleczy....
wzięłam L-4, bo kierowniczka nigdy nie pozwala wyjść wcześniej np. do lekarza, jej to nie obchodzi, urlop jest od tego, a urlopów podpisywać nie chce i koło się zamyka... wczoraj w pracy szalała, darła się w kadrach, że mnie urządzi
jak mnie wnerwi, a spotkam ją na swojej drodze, to jej chyba powiem, żeby mnie pocałowała... wiecie gdzie...
niestety Agatka w tym momencie jest NAJważniejsza