No i wróciłam i już tłumaczę dlaczego mnie nie było, bo słyszałam, ze się martwiłyście

(za co bardzod ziękuję, jestem naprawdę mile zaskoczona). Otóż w niedzielę 30.10 zaczęły mnie tak nerki na.....walać (bardzo delikatne określenie tego bolu - uwierzcie....), że wylądowałam w szpitalu. Pani doktor zbadała, zrobiła USG i zarządziła hospitalizację.... Byłam kompletnie załamana, bo My Boo mógł być u mnie tylko od rana do max 14 (praca) a rodzinka była u mnie raz..... Miałam cholernego dołka szczerze..... Dostawałam antybiotyki, mialam słuchanie tętna dzidzi 2 razy dziennie i dbali o mnie

A w środę już byłam do wyjścia - oczywiście z receptami. Także już jest wszystko ok.... Ale co przeżyłam to Moje - np. mieliśmy na sali kobietę, która przyszła z poronienieniem...... Tak mi było przykro i dziwnie, smutno i wogóle jak sobie pomyślałam, że ja się cieszę, bo MalutkA (to nie pomyłka - dziewczynkisię spodziewamy

)się wierci, a ona tu taką tragedię przeżywa........ Ale już po wszystkim...... Teraz tak długo nie byłam na forum, bo neta nam wyłączyli..... Ale się za Wami stęskniłam....... Boshhhhhhhhhe
Całuski no i jeszcze raz witam Mamuśki