Cześć Dziewczyny!
miałam dziś koszmarny dzień! rano idąc po prostej podłodze w pokoju zwichnełam sobie rzepkę w kolanie. Pogotowie zawiozło mnie do szpitala, musiałam czekać 8 godzin, bo jadłam o 6 sniadanie. Nastawiali mi nogę pod małą narkozą, bo wczesniej próbowali na "żywca", ale lekarz stwierdził, że to za duzy ból i stres na dzidziolka.
Tak więc spędziłam dniówkę na izbie przyjęć, potem miałam jakieś 3-4 minuty narkozę, nastawili mi staw. Pewnie będę już od końca ciąży w domu...
Pierwszy lekarz ostro mnie wyprowadził z równowagi - chciał mi robić prześwietlenie, choć wszyscy mówili, że nie, bo jestem w ciąży. Debil stwierdził, że to co, że inni piją w ciąży wódkę i rodzą zdrowe dzieci.

Ależ go zjechałam!
Potem juz trafiłam na super fajnych lekarzy, konkretnych, miłych, super się mną zajęli. Super, że Krzyś mógł być cały czas ze mną.
AAA!!!
dowiedziałam się od koleżanki z pracy, że Dyrektorka z pracy dzwoniła do dyrektora szpitala, żeby się mną dobrze zajęli. JESTEM W SZOKU!!! Kochana dyrektorka!
