Dziewczyny potrzebuję Waszej rady jako matek karmiących!
Otóż: mogę dostatać w pracy albo (oprócz przerwy przysługującej normalnie) dwa razy po 30 minut na karmienie/odciągania lub też mogę sobie wychodzić lub przychodzić do pracy godzinę później lub wczesniej.
Pasowaloby mi skrócenie czasu pracy, bo miałabym więcej czasu na zmianę z Marcinem przy Filipei, no i chwilę dłużej byśmy się w dzień widzieli.
Ale jest problem z laktacją, bo:
-jeśli zdecyduije się na pracę po 7 godzin to jeśli pójdę na 18 do pracy to będę mieć tylko jedną długą tj. 7,5 godzinną przerwę podzcas pracy, a potem jak wróce to odciągnę, Filip obudzi się za około 4-5 godzi o tego momentu i karmię sobie normalnie caly dzień, ostatin raz koło 17 i potem znowu do pracy i jak wyżej.
- ale jeśli będę chodzić 6-13 to jedna przerwa 7,5 godzinna (bo praca + dojazd) będzie podczas pracy,a potem druga w nocy, no bo idąć na 6 rano będę musiała połozyć się spać wcześniej, czyli najpewniej z Filipem koło 20-21, pobuudka koło 4,30 no i ta nocna bedzie drug a długą przerwą.
Mogłabym oczywiście w nocy nastawiac sobie budzi na ok 1-2 i odciągac, no ale sen przerywany wieci jak gwarantuje wyspanie się
Mogę też pozostać przy odciągganiu w pracy, ale problem jest taki, że u nas jedynym pomieszvczeniem zamykanym jest kibelek, a jest on damski jeden na naszym piętrze (a dużo kobiet u nas pracuje) no i ciągle się tam ktoś dobija, jak ja tam jestem i odciągam - co jest dla mnie trochę stresujące...
I tak - z jednej strony nie chce by laktacja mi zanikła czy zmniejszyła się, a z drugiej nie chcę też mećzyć siebie, bo jak tak ca czas będe spała po 4-5 godzin to się niedługo wykończę
Czy takie dwie przerwy długie mogą spowodować zmniejszenie laktacji? Jak myślicie? Dodam, że tydzień mam na popołudnie a tydzień na rano, więc tylko co drugi tydzień będą takie długie przerwy, no i weekendy oczywiście mam wolne.
Poradźcie....