IVKA76 Ja we Wrocławiu byłam na zwolnieniu od grudnia do czasu porodu. Powiem Wam, że zwolnienia dostawałam od lekarza pierwszego kontaktu. A zdecydowałam się na zwolnienie po tym, jak sama siedziałam (dosłownie przy biurku) 10 godzin w pracy i nawet nikt nie sprawdził chociaż telefonicznie, czy ze mną wszystko OK. Jak wstałam od komputera, to zatoczyłam się na sąsiednie biurko, a później stałam chyba z 10 minut na mrozie na Rynku, bo nie mogłam zrobic kroku - złapał mnie jakiś silny skurcz.