Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Moja kolezanka urodziła w wieku 15 lat i jakos dała rade, wiec my tez damy
Ale i tak sie boje...
hehPopieram Czarną i Minisie, które twierdzą, że pierwszy poród ma przewagę nad drugim, bo wszystko jest "nowe" i chyba inaczej podchodzi się do tego przeżycia...Justyneczka piekny opis, nacierpialas sie, ale wszystkie wiemy, ze bylo warto.
Widze, ze niektore z nas teraz pod koniec zaczynają się bac porodu, ale mimo to mysle ze kazdy bol porodowy jest do przezycia, przeciez nie my pierwsze i nie ostatnie rodzimyMoja kolezanka urodziła w wieku 15 lat i jakos dała rade, wiec my tez damy
Ale i tak sie boje...
heh
ślicznie to opisałaś. Czytajac to czułam kazdy twój ból. To prawda ze kobieta nawet sama nie wie ile potrafi znies i wytrzymacNo więc jestem rozpakowana, uszczęliwiona i wreszcie spokojna...
...ale nie było łatwo, gładko i spokojnie.
Obalam wszystkie mity o tym, że kolejny poród jest łatwiejszy, szybszy czy mniej bolesny a waga dziecka ma wpływ na bóle. Bzdura! Tak jak każda ciąża jest inna tak i poród. To był mój drugi, dziecko mniejsze wagowo i centymetrowo ale bóle zdecydowanie intensywniejsze a przebieg o wiele dłuższy od pierwszego.
I faza trwała od ok 7 rano, licząc skurcze rozpoczynające co 30minut, II faza od ok 1.50 w nocy- moment odejścia wód i natychmiast parcie z siłą i bólem pioruna. Pierwsze kilka partych z bólem dla mnie nie do opisania, byłam pewna że nie dam rady i błagałam o pomoc. Dzięki dopingowi położnych i męża zaczełam dawać z siebie wszystko w kolejnych. Kiedy usłyszałam od położnej że widzi główkę i czarne włoski, pomyślałam "nie poddam sie!" i parłam z całych swoich sił, mimo straszliwego rozrywającego bólu z przodu z tyłu w środku i wszędzie gdzie to było możliwe. Jak już udało nam się urodzić główkę, czułam jeszcze w środku merdanie nóżek LiliankiJeszcze chwile trwało zanim udało wyprzeć się ciałko, ale dałam rade!!! sukces ogromny, nie wierzyłam że sobie poradzę gdy zaczęły sie te potworne parte.
Podczas porodu zdecydowałam sie na zastrzyk pozwalający spac miedzy skurczami ale skutek fatalny- czułam sie jak nie ja, nie panowałam nad własnymi słowami a o podniesieniu sie o własnych siłach z łóżka nie było mowy. Jedyne co mi pomagało w czasie skurczu, to skupienie sie na prawidłowym oddychaniu.
Nie sądziłam, że jestem zdolna do przeżycia takiego bólu, ale jednak. Okazało sie że my, kobiety, mamy w sobie takie pokłady siły, o jakich nie śnimy. Po raz kolejny przekonałam się, że od bólu sie nie umiera a nagroda warta jest wszystkich bóli świata!!!
Opieka w moim szpitalu super. Jestem bardzo zadowolona. Jednak jeśli zdecyduję sie kiedyś jeszcze na trzecie dziecko, z pewnością poproszę o znieczulenie w kręgosłup
ps. moje położne odbierające poród, babeczki ok 50-tki stwierdziły, że nigdy nie widziały takiej dużej ilości wód płodowych jak u mnie
A Lilinka z nawiazką wynagrodzi Ci to cierpienie