Na ostatniej komisji było tak,. że każdy członek komisji siedział w osobnym pokoju i szło sie po kolei - pedagog, ktoś jeszcze a na koniec wizyta u przewodniczącej komisji - dr neurolog. Wtedy Frania nawet nie badała - miał pół roku. Znajome mamy mówiły mi, ze u nich cała komisja w jednym pokoju. Po komisji chyba czeka się chyba tydzień na decyzję - czy komisja wyda orzeczenie czy nie. Jest bodaj 2 tyg na odwołanie sie od decyzji komisji. Tych terminów wszystkich już dokładnie nie pamiętam, może dziewczyny dopiszą.
Ciekawa jestem czy spotkamy się z rodzicami dziewczynki, która leżała koło Frania, miała komisję w tym samym dniu, co nasz mały 2 lata temu. Założywszy oczywiście, że ona tez dostała orzeczenie na 2 lata