Witam! Mam 5 o pol letnia Laure oraz 9-cio miesiecznego synka. Mieszkamy od dwoch lat za granica konkretnie w Anglii. Moja corka chodzila troche do przedszkola w Polsce, i jedyna dolegliwoscia byl katar z jednej dziurki, ktory utrzymywal sie przez 2 miesiace. W Polsce tez podejrzewano alergie, migdal i inne sprawy. Po przyjezdzie tu okazalo sie, ze wszystko odeszlo, teraz czasem zdarzy sie katar lub bol gardla, ktorego nawet nie lecze. Sama to zwalcza przez kilka dni jest nieprzyjemnie ale mija. Bardzo rzadko choruje, moze to klimat, ale ze swojej strony uwazalabym z podawaniem zyrtcu i innych lekow przeciwalergicznych tak malym dzieciom, bo moga one przyniesc wiecej szkody niz pozytku. Nalezy chyba zrobic testy alergologiczne a potem aplikowac takie leki. Poza tym w polskich przedszkolach (raczej wiekszosci) dzieci zbyt malo czasu spedzaja na swiezym powietrzu, a jak wiadomo zamkniete pomieszczenia i duzo dzieci czesto chorochych sprzyja tylko rozprzestrzenianiu sie chorob. A moze moje dziecko jest odporne. Pozdrawiam