Mamusia synka no właśnie znajoma chodziła państwowo do jednej lekarki i właśnie ona jej nie przepisała, dopiero niedawno dowiedziała się, że powinna mieć tego typu badania zrobione - są jeszcze "oszczędni" lekarze na tym świecie ;-).
Z badaniem obawiam się, że jak wyjdzie coś nie tak i pomiary będą nie w porządku do końca ciąży będę zestresowana i będę zastanawiać się "czy u bobo wszystko dobrze?". Samo badanie nie szkodzi, ale jego konsekwencje bywają szkodliwe (późniejszy stres ani mi, ani maleństwu w niczym nie pomoże).
Moją siostrę lekarz pytał, czy jeśli wyszłyby na usg, jakieś poważne wady genetyczne - czy zdecydowałaby się na terminację ciąży. Odpowiedziała, że nie bierze tego rozwiązania pod uwagę, a lekarz stwierdził, że w takim razie nie ma co męczyć jej i maleństwa.
Tak, jeśli pójdę równo za 4 tyg to będzie u mnie 14t3d.
Swoją drogą to chyba by powiedziała, żeby szykować się na to badanie i zarezerwować więcej czasu. Sądzicie, że zapisywała by na standardowe 15 min, wiedząc, że badanie potrwa około 40 min? My już teraz na wizycie spędzamy normalnie 30 min.