reklama

Wizyty u lekarza

reklama
Citrus, fajnie że takie dobre wieści przyniosłaś!
a swoją drogą to podziwiam, że zdecydowałaś się wrócić do tego lekarza.. ja po moich przejściach strasznie szybko tracę zaufanie do lekarzy i chyba bym zmieniła, jak bym doświadczyła tego co Ty..ale tak sobie pomyślałam po Twojej wizycie, że teraz ten lekarz to będzie się mega starał wszystko dokładnie sprawdzać i będzie dmuchał na zimne, bo w końcu to nie on odkrył Twoją "niedyspozycję", a byłaś u niego na krótko przed szpitalem, więc będzie chciał się wykazać, że jest w porządku specjalistą :-)
 
Citrus, fajnie że takie dobre wieści przyniosłaś!
a swoją drogą to podziwiam, że zdecydowałaś się wrócić do tego lekarza.. ja po moich przejściach strasznie szybko tracę zaufanie do lekarzy i chyba bym zmieniła, jak bym doświadczyła tego co Ty..ale tak sobie pomyślałam po Twojej wizycie, że teraz ten lekarz to będzie się mega starał wszystko dokładnie sprawdzać i będzie dmuchał na zimne, bo w końcu to nie on odkrył Twoją "niedyspozycję", a byłaś u niego na krótko przed szpitalem, więc będzie chciał się wykazać, że jest w porządku specjalistą :-)

jeśli chodzi o szyjkę to może się w godzinę skrócić,więc tutaj nie ma winy lekarza,gorzej jeśli chodzi o nadżerkę
 
Noirel, jak dziwnie... Ale w takim razie też dupsko do wyra i leżeć :-)

Julka, ja sobie uświadomiłam dopiero niedawno, że właściwie sama trochę zbagatelizowałam te moje twardnienia, bo powiedziałam wtedy na wizycie lekarzowi, że brzuszek twardnieje mi "troszkę", gdy wychodzę wieczorami z psem (chociaż tak naprawdę już wtedy dawał równo, a ja się po prostu bałam przyznać, jak jakaś nienormalna i myślałam, że to nic nadzwyczajnego :baffled:), a nie przypominam sobie, bym mu wspominała o wszelkiego typu kłuciach w okolicach szyjki, czy wrażeniu parcia na szyjkę. Jak sobie poukładałam wszystko w głowie i poprzypominałam, to wyszło na to, że po wizycie łudząc się, że wszystko jest okej (mimo twardnień które odczuwałam i o których pisałam na forum!), łaziłam jak głupia i dźwigałam ciężkie rzeczy. Wystarczyło kilka dni i bach. Ten lekarz to naprawdę dobry fachowiec, ja go pochopnie oskarżyłam o niedopatrzenie, a po prostu sama mocno zawiniłam, bo może gdybym wtedy powiedziała o wszystkich wątpliwościach, nic by się nie stało. A tak muszę leżeć i pluć sobie w brodę :-p


Noirel, o fuck, właśnie! Zapomniałam o nadżerkę zapytać!!! :szok: Czyli jednak coś chłop przeoczył :dry: Zapytam go w przyszły piątek, bo może coś w karcie jest na ten temat, a mnie po prostu wyleciało ze łba - jest taka szansa, że mówił o nadżerce już na początku ciąży, tylko ja po prostu zapomniałam. Ale dzięki za przypomnienie!
 
Ostatnia edycja:
Citrus dobre wieści głosisz!Gratuluje zdrowego dzieciątka i oby tak dalej :)
i dobrze że wspomniałaś o tym leżeniu na plecach, bo ja sama zaobserwowałam, że w pozycji leżącej na plecach zaraz mnie łapią skurcze, na boku zdarzyło się może ze 2 razy. Jak powiedziałam o tym w szpitalu to nic nie odpowiedzieli, nie wiem... nie chciało im się tłumaczyć?! W każdym razie, utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że sobie tego nie wymyśliłam.

Wysyłam pozytywne fluidy, aby kolejne wizyty naszych majówek były tylko udane ! Ja na swoją czekam - 11 marca.
 
reklama
Też jem na leżąco :-D Mamy taki duży narożnik, więc jest część "wersalkowa" na której śpimy i ta część, która wygląda jak mała laseczka w literze L - na tej mniejszej części leżę sobie na boku w ciągu dnia i mam obok wszystko, czego mi potrzeba :-p
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry