Izaa u mnie już powoli lepiej, kiedyś tylko rączki, chusta lub pierś, a teraz nawet czasem młoda się pobawi na macie lub popatrzy na karuzelkę, no a od paru dni nawet zasypia w swoim łóżeczku lub kołysce jeśli tylko w porę odłożę ją ziewającą (jeśli jest ryk to podnoszę, uspokajam i odkładam z powrotem, a jeśli tylko kwilenie-marudzenie to uspokajam co jakiś czas głaszcząc i robiąc szszszsz do uszka)
Mam nadzieję, że u mnie też powoli będzie lepiej. Dzisiaj zaczęłam nad tym pracować.
Efekt końcowy, kuchnia wysprzątana i pół łazienki




A było tak, cyc, krzyk, noszenie, łóżeczko, krzyk i tak w kółko przez cały dzień (od 7 do 16). W końcu nie miałam już siły, odłożyłam małą do łóżeczka i poszłam do kuchni coś zjeść. M. z synem byli w pokoju, mała zaczęła kwilić - marudzić, uspokajała się na chwilkę i nadsłuchiwała. Jak weszłam do pokoju to krzyk, więc z powrotem do kuchni (stąd kuchnia posprzątana




Amelka nie chce smoka. Zdesperowana dzisiaj próbowałam. Chociaż u Kasi na trochę złapała.