Wojtuś oczywiście pije mleczko, każde zagęszczone mniej lub więcej kaszką.
Obecnie flaszki nie chce i smęci ale robię mu na tym mleczku kaszki i wcina jak choinka łyżeczką. Mąż daje mu butlę bo jednak musi jakąś wypić a ja nie mam tyle siły jak mały się wyrywa.
Poza tym smęci i się ślini jak nie wiem, chyba na ząbki.
A ja... trzymam się bo muszę ale najchętniej... to wiecie. Poszłabym w pieron.
Heh, pochwalę się, zorganizowanie to moje drugie imię

ale nie ukrywam, czasem chętnie powyłabym do księżyca.
Dzieci albo wożę do szkoły autem (jedziemy dzieci i ja) albo idziemy pieszo (dla zdrowia), zależy od pogody.
Nowe pokarmy również miałam wprowadzać z wiekiem korygowanym, tak jak i zmianę mleka (wkrótce) ale kiedy sytuacja wymagała skorygowania, zmian, to polecono mi ciut wcześniej spróbować podawać najpierw kaszki i pomału obiadki.
Wojtuś ma się nieźle pod względem rozwojowym, obecnie niestety ma katar i troche kaszle ale bacznie go obserwuję i robię co mogę.
Wojtuś ma 8 miesięcy, czyli 4i pół:
