Dziękuję dziewczynki.
Kryzys chyba pokonany ale było strasznie przez jakieś 5 dni.
Obecnie: Wojtuś nie je buzią. Koniec. Nie otworzy choć głodny. Może ząbki do tego bo temp. do 37.5.
Schodzimy pomału z tlenu, dziś od 0.5 udało się do 0.3.
Matkooo, jak Wojtuś kaszle momentami! Szok.
Już rzadko kiedy jest odsysany.
Ponoć jak na takiego wcześniaka to i tak przechodzi to lajtowo. Ja pitolę, wstrętny rsv.
Padam na pysk, dosłownie.