Wigma, koszyk w Emmaljundze jest wbrew pozorom dość spory i sporo się w nim mieści, tylko trzeba pilnować, żeby rozsądnie układać rzeczy, nie da się ich wrzucać tak jak do podpiętego pod wózek kosza z bokami, to na pewno. Natomiast trzeba pamiętać, że spacerówka to jest oddzielne siedzisko i nie jest to wózek który jednym ruchem złoży się i włoży do bagażnika - trzeba najpierw zdemontować siedzisko a potem złożyć stelaż. Jezeli robi się to od czasu do czasu to nie ma problemu, gorzej jeżeli jest to często.
Dziś oglądałam sobie "w Waszym imieniu" wózek Babysmile Twister. W sklepie, w którym byłam, kosztuje 999zł. Kilka spraw:
- kolory - widziałam pomarańczowy (raczej taki morelowy, albo taki wydawał się w świetle w sklepie, jak dla mnie trochę zbyt intensywny), niebieski (mniej cukierkowy niż na zdjęciach w sieci, ładny) i czerwony (naprawdę śliczna głęboka czerwień) - ja bym zdecydowanie wybrała czerwony;
- budka - składa/rozkłada się głośno, co może budzić śpiące dziecko (takie "trach-trach-trach-trach");
- hamulec - moim zdaniem ciężko "wcelować", żeby dobrze zabezpieczyć wózek. Próbowałam w dwóch egzemplarzach. Może z czasem hamulec się wyrobi? W każdym razie jeżeli hamulec nie jest zaciągnięty idealnie (jeżeli nie wceluje się idealnie między "zęby" kółka zębatego), wózek z łatwością można przesunąć czy może zacząć sam jechać. Należy się zastanowić jak to czasem będzie np. z krzyczącym niemowlęciem na rękach walczyć z hamulcem wózka... albo liczyć na to, że się wyrobi;
- wózek jest całkowicie sztywny - więc mamy liczące na bujanie dziecka się zawiodą. Nie mówię że bujanie w wózku jest konieczne, ale niektóre mamy chcą mieć taką możliwość. Bujać można jedynie wożąc dziecko w przód i w tył, lub trochę na boki (ja, mimo że moj wózek jest dość miękki, i tak bujałam Maksia wożąc w przód-w tył);
- przednie kółka skrętne czasem blokują się w jednej pozycji tak jak np. w wózkach sklepowych, wtedy trzeba trochę pomanewrować, żeby je odpowiednio nakierować, ale to jest jeden dwa ruchy i jest ok - albo trzeba je po prostu zablokować; na pewno są wygodne gdy trzeba gdzieś manewrować sporo wózkiem (w sklepie itd.) a są dość duże na tyle że nie będą wpadały w nierówności chodnika itp.;
- materacyk - ja reprezentuję szkołę, że niemowlę powinno leżeć na dość twardym materacyku, a w Twisterze materacyk jest moim zdaniem zbyt miękki. Jest poza tym pokryty polarem i zastanawiam się, czy w upały (nawet na materacyku przykrytym pieluszką) nie będzie zwyczajnie dziecku od tego za gorąco? Wolałabym cieńszy twardszy materacyk pokryty bawełną, bo nasze dzieci będą przecież miały całe lato przed sobą;
- wózek jest ciężki ale żeby mieć naprawdę lekki dobry wózek trzeba wydać na niego mnóstwo kasy, nie oszukujmy się.
To że piszę o negatywnych cechach nie oznacza, że chcę Was zniechęcić do tego wózka, tylko po prostu są to rzeczy, które mi się rzucily w oczy i uważam, że warto o nich wiedzieć.
Dla mnie zdecydowanie denerwujący byłby ten hamulec, na pewno przeszkadzałaby budka, no i martwi mnie trochę ten miękki wyłożony polarem materac. Ogólnie wózek bardzo ładny. Chociaż i tak dużego niemowlęcia np. półrocznego nie włożymy do niego przez rozsuwany pokrowiec na gondolę tylko trzeba będzie go odpiąć z boku - ale to tak naprawdę zupełnie nieistotne.
Widziałam także wózek Maked, na sprężynach, a piszę o nim dlatego, że któraś z Was, o ile dobrze pamiętam, pisała że jest dość miękki i można dziecko w nim bujać. Otóż moim zdaniem nie za bardzo jest wygodny do bujania, ponieważ te sprężyny na pewno są dobre do amortyzacji na chodniku itd ale są dość twarde, więc bujanie nie jest płynne tylko takie dość hmmmmm gwałtowne (góra-dół-góra-dół nie wiem jak to opisać takie "łup łup łup") nie przypomina mi łagodnego kołysania do snu, niektóre dzieci mogłoby wręcz denerwować.
Mam nadzieję, że nie macie mi za złe tych wszystkich uwag. pozdrawiam!