reklama

Wprowadzanie nowych pokarmów

ja rzadko daje bartkowi jogurty...moze dlatego ze niezbyt dobrze je tolerowal (wysypka) nawet od jakiegos czasu tez danonkow nie daje. natomiast za topiony serek w plasterkach lub kawalek zoltego sera to podejrzewam ze moje dziecko daloby sie pokroic ;-) wiec mu tego nie odmawiam
 
reklama
To ja w takim razie głupia jestem i przeginam w związku z tym, że moje dziecko do dnia dzisiejszego nie lizało lizaka, nie jadło czekolady, jogurty je wyłącznie naturalne, a owoce ze słoiczka lub z upraw bio.

Ale co tam... mogę być głupia...
 
ja zostaje jak narazie przy deserkach ze sloiczkach z jogurtem, albo robie sama selince owoce z jogurtem nat lub serkiem i bardzo lubi
dalam jej ostatnio danonka ale jest bardzo slodki :eek: ja nie wiem dleczego oni robia wszystkie te jogurty i deserki takie slodkie nawet jak nie ma cukru :confused:

Selinka znowu nie chce jesc , ja juz nie wiem co mam zrobic z moim niejadkiem :zawstydzona/y: na szczescie wyglada dobrze ;-)
 
Ivka- no coś Ty robisz wszystko zgodnie ze swoimi przekonaniami i to się ceni...i to jest dobre ..ja tez nie daje Antosiowi lizaków i cukierków....bo uważam że za wcześnie...ale zobacz w Szwecji np. dzieci też słodyczy nie dostają (ponoć raz w tygodniu) i ja uważam że nie ma co dawać za duzo i za wczesnie cukierków......ale z cukru się nieuniknie

Ja jogurty daje ale tylko naturalne (Jogo lub Danone) i dodaje owoce..truskawki , jabłka lu wiśnie (w zimie są to mrożonki...lub z babcinej spiżarni) dziecko jest bardzo zadowolone...serek też taki np. wiejski, lub wiejski ze szczypiorkiem.:tak: :tak:
 
co do lizakow (bo widze ze tu sie znowu dyskusja zaczela) to mysle ze jeden raz nie zaszkodzi, ani dziecka nie uzalezni. przeciez ja nie mysle dawac dziecku lizaka na kazdym spacerze, podczas zabawy czy kiedys tam. kupilismy, dalismy sprobowac i juz.
 
co do dodawania cukru to my mamy myslimy o nim w taki standardowy sposób - białe kryształki z cukiernicy - a glukoza czy fruktoza to też cukier, tylko prosty
 
co do lizaków i słodyczy - ja będę unikać jednak większych ilości ( w tej chwili mały nie wie co to lizak, herbatnik czy czekolada), po tym jak wczoraj dowiedziałam się,że syn (3 lata) koleżanki z pracy, intensywnie dokarmiany słodyczami przez "kochającą"babcię ma okropną próchnicę i Anka płaci dentyscie po 160 zl za wizytę - nie stać mnie niestety...
słodycze tak ale w małych ilościach i później - to moje zdanie :cool2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry