reklama

Wracamy do formy :)

reklama
U nas w mieście jest bardzo dobra klinika. Leczą nawet bezpłodność bez pomocy farmakologicznej. Byś musiała jechać całą Polskę, ale moze warto choć pogadać z lekarzem telefonicznie.
 
kbetina a może to wszystko przez nerwy, stres?? Co jak co ale przydałoby ci się odpocząć i chwilę nie myśleć o tym wszystkim :( Tak mi niesamowicie przykro :((((

Dzięki. Ostatnio miałam same radości w sumie. Przyjaciółka zaszła w ciąże po roku starań i tak się smiejemy jak głupie przez ostatnie dni. Zresztą jakby to były nerwy to by mi prolektyna skoczyła a ona jest w normie. Sama nie wiem co mam mysleć. Jutro idę do innego lekarza na konsultacje, ciekawe do powie bo już mam dwie sprzeczne diagnozy. Trzecia sie przyda, byle nie inna od tych dwóch pozostałych. W ogóle w Karkowie to mi napisałi że jestm przypadkiem nieokreslonym ;/
 
Kbetina, a gdzie w Krakowie byłaś? Na Kopernika? Ja mam bardzo dobrą panią ginekolog, która jednej mojej koleżance już pomogła - skierowała ją do specjalisty, a wcześniej dziewczyna tułała się po lekarzach - co jeden, to droższy, a nic nie poradzili. Ta lekarka pracuje też na Kopernika właśnie, no i zna dużo ludzi, więc w razie czego wie, do kogo wysłać, jeśli sama nie może pomóc.
 
Kbetina, a gdzie w Krakowie byłaś? Na Kopernika? Ja mam bardzo dobrą panią ginekolog, która jednej mojej koleżance już pomogła - skierowała ją do specjalisty, a wcześniej dziewczyna tułała się po lekarzach - co jeden, to droższy, a nic nie poradzili. Ta lekarka pracuje też na Kopernika właśnie, no i zna dużo ludzi, więc w razie czego wie, do kogo wysłać, jeśli sama nie może pomóc.

Byłam u ordynatora oddziału ginakologiczno-połozniczego w szpitalu na Ujastek. Tam tez mam miec wykonany zabieg histeroskopii 15 lipca, ale pan doktor uważa że zabieg jest zbędny i trzeb leczyć farmakologicznie, tyle ze ja już przerabiałam terapię hormonalną i co mam leczyć lekami jak wszystkie hormony mam w normie. Więc gdzie nyby ta blokada hormonalna, jak wyniki są ok.
W ogóle to wygląda tak, że moja lakrka z Tarnowa, która prowadziła moje obie ciąże i robiła mi dwa zabiegi łyżeczkowania po drugim porodzie, powiedziała że skoro hormony są ok, a na usg widać że w ogóle tkanka nie przyrasta, nie odbudowywuje się i nie ma w ogóle jajeczkowania to zapewną są zrosty na macicy które blokują cały cykl. Lekarz w Karkowie zrobił mi usg i powiedział że to nie są żadne zrosty bo ona na usg widzi pełną jame macicy bez zniekształceń typowych dla zespołu Ashermanna. No to ja mu mówię, że przerabiałam już teriapie hormonami, zbijałam prolaktynę i wszystkie wyniki mam ok. Mówie że moja pani doktor próbowała załozyć wkładkę domaciczną w celach leczniczych ale nie była w stanie wsadzić nawet sondy do macicy bo całe wejście jest chyba zarosnięte. To dopiero wtedy stwierdził że w takim razie zrobi mi tą histeroskopię, ale uważa że to nie są zrosty a zabieg wykona dla porzeszenia kanały szyjki macicy.
Jutro idę do innej lekarki w mojego miasta, może ona coś pomoże. Jest jeszcze taka obawa, że mam zrost na wejściu do macicy i jesli jakies leki wywołają odbudowanie się tkanki i jajeczkowanie to nagromadzona krew nie będzie miała ujścia i wypełni całą macicę, co nie jest bezpieczne. No i jestem w kropce jako ten nieokreslony przypadek.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry