Witam po długiej przerwie. Jestem już po więc się wypowiem
29.02.2012 r. (no niezłą datę Mała wybrała, hehe) urodziłam przez cc naszą córeczkę w szpitalu na Borowskiej. No i szczerze każdemu polecam

Na prawdę nie mam się do czego przyczepić.
W nocy o 2.30 odeszły mi wody, o 4 zameldowaliśmy się na IP. Tam pani położna sprawdziła tętno Maluszka, zadzwoniła do dr, że się zgłosiłam z odpływającymi wodami i dr kazał od razu na górę przyjąć. Zawieźli mnie na porodówkę gdzie faktycznie z braku miejsc nocują panie z Maluszkami. Pani położna podpięła pod ktg i zniknęła. Ale zniknęła a kontuarem, który jest 10 m od łóżek. I nie zniknęła bo miała pacjentkę gdzieś tylko dlatego, że wszystkie ktg i łóżka są podłączone internetowo do wielkiego tv lcd i komputera gdzie na bieżąco widzą sytuację na każdym łóżku. Po niedługim czasie położna przyszła i zapytała czy badał mnie lekarz. Powiedziałam, że nie więc mnie zbadała.Rozwarcie było na 1 cm. Wtedy zapytałam kiedy przyjdzie dr bo mam wskazania do cc. Zaraz przyszedł dr, zebrał obszerny wywiad i poszedł załatwiać salę. Jak przyszła zgoda (na porodówce byłam przed 5, a na sali do cięcia już o 6) to położna podpięła cewnik i zawiozła na salę. Tam mogłam wybrać rodzaj znieczulenia: zzo lub ogólne. Z uwagi na bolący odcinek lędźwiowy kręgosłupa wybrałyśmy ogólne. I to była moja najlepsza decyzja

Bez stresu, szybciutko i dr mnie elegancko zszył
Obudziłam się jak wieźli mnie na salę wybudzeń. Tam od razu położna przeciwbólowe kroplówki podłączyła i aparaturę do monitorowania. Przyszedł mąż i poszedł po dzidziusia. Z pół godzinki sobie popatrzyliśmy na Małą i poszłam spać. Jak wstałam to od razu przywieźli mi Małą i położyli na łóżko. Mogłam sobie z nią poleżeć, przystawić do piersi i pobyć. Położna przychodziła cały czas i pytała czy dać coś przeciwbólowego. Koło 11 przychodzili fizjoterapeuci pionizować i ćwiczyć z pacjentkami. Ja jeszcze nie mogłam wstawać ale pokazali mi ćwiczenia i sposób wstania i kładzenia się, który miałam zastosować po południu. Po cc błyskawicznie doszłam do siebie aż mąż i personel byli w szoku

Z raną nic się nie dzieje, prawie jej nie widać. Dla mnie mistrzowska robota i to bez żadnych znajomości, z ulicy tam przyjechaliśmy.
Położne bardzo pomagają, przystawiają do piersi, przychodzą do pacjentek pytać czy niczego nie potrzeba. Podają wodę itp. Na prośbę zabierają Maluszka. Na pierwszą noc po cc też biorą go do siebie (sale są połączone). Potem już Maluszek jest cały czas z mamą. Na oddział jest 3 neonatologów więc nie wiem czy to jest mało czy dużo. Na poporodowy 1, na sale wybudzeń 1 i na patologię 1 (a może 2, dokładnie nie wiem). Badanie noworodka jest codziennie i zawsze przy Mamie. Lekarze odpowiadają na pytania, wyjaśniają wątpliwości. Nie miałam problemu aby dowiedzieć się o wyniki, wystarczyło podejść do dyżurki lekarzy i zapytać (oczywiście nie zawsze tam był).
Mają lekkie zamieszanie z nowym systemem ale mnie to nie przeszkadzało bo wyniki zawsze były w ten sam dzień.
Na sali wybudzeń leżałam 2 doby gdyż na poporodowym nie było miejsc (tak niestety jest na stałe). W kolejności przyjścia przenoszą na na poporodowe sale (pięknie wyposażone, z podgrzewanymi przewijakami, dwuosobowe z osobną łazienką). Nie wypisują mamy gdy nie ma miejsc, gdyż leżałam na sali z dziewczyną, która była tam 14 dób bo dziecko miało żółtaczkę.
Co do porodów SN to rodziła tam moja koleżanka miesiąc wcześniej oraz koleżanka z sali na patologii ciąży (byłam tam tydzień wcześniej) i również nie miały zastrzeżeń. Jedną nacinali, drugiej nie, także nie jest to już rutynowe postępowanie. Rozmawiałam również z pacjentką po porodzie SN i była zachwycona porodem i pomocą położnych. Jak Małą bolał brzuszek to 3 razy przyszła do mnie położna pomóc, pokazała jak masować i jak ulżyć dziecku. Pomagała przystawić do piersi w różnych pozycjach
Tydzień wcześniej byłam na patologii ciąży i również nie mam zastrzeżeń. Chuchali na mnie i dmuchali, chcieli nawet zostawić do samego porodu ale się nie dałam

Na patologii ktg 2 razy dziennie + 2 razy dziennie sprawdzanie tętna (6 i 24). Dwa obchody: rano i wieczorem. Na ciekawostkę dodam, że zrobiła mi się w trakcie pobytu gradówka w oku i jak zgłosiłam na wieczornym obchodzie to nazajutrz rano miałam wizytę u okulisty.
Także ja całym sercem będę polecać ten szpital każdemu. I dodam, że nikt mi za tego posta nie zapłacił
