Wydaje mi się że z tymi szpitalami to jak się trafi. Od czasu do czasu każdy ma jakąś wpadkę, w każdym jest jakieś zakażenie lub coś w tym rodzaju, w każdym znajdzie się jakaś niemiła położna.
Kilka dni temu urodziłam synka

na Kamieńskiego i powiem Wam, że jestem bardzo bardzo zadowolona. Zastanawialiśmy się z mężem nad wykupieniem własnej położnej, ale 650 zł to trochę dużo więc postanowiłam 'iść na żywioł'

- nie wykupiliśmy położnej. W szpitalu trafiliśmy na położną, którą mi polecano, więc jeśli mielibyśmy wykupić jakąś to właśnie tą. Ale nam udało się nie płacić

) Urodziłam w 4,5 h od pojawiania się w szpitalu, bez nacinania, bez żadnych interwencji z zewnątrz - zaznaczam, że był to mój pierwszy poród. Sam poród wspominam bardzo dobrze, opiekę okołoporodową również, mimo ż
e było bardzo dużo porodów. Nie liczyłam na hotel 5* ani na to że będą skakać wokół mnie. Trzeba się liczyć z tym że szpitalne warunki są jakie są i należy się nastawić psychicznie na to że może być różnie - lepiej się mile zaskoczyć
Po porodzie wielkim przypadkiem nie trafiłam na patologię ciąży (było tyle porodów że nie było gdzie kłaść mam z dziećmi więc wywozili na patologię), a do sali jednoosobowej
z własnym prysznicem
Nie liczyłam na takie wygody, na taki luksus
Pozytywne zaskoczenie!
Myślałam, że jak się coś zwolni na sali to mnie przeniosą na 2- lub 3-osobową, ale nie
Opieka nad noworodkiem ok - nikt się tobą za mocno nie interesuje jeśli ty sama nie pytasz. Jeśli pytałam zawsze słyszałam odpowiedz i chęć pomocy. Oczywiście zdarzały się wyjątki, ale to jak wszędzie i nie ma co zrażać się 'mniej miłymi paniami'. To one są dla nas i dla naszych dzieci a nie my dla nich!
W szpitalu leżałam z moim maleństwem 8 dni, gdyż miał żółtaczkę. 4 dni Mały leżał na osobnej sali, nie było wystarczająco dużo łóżeczek, które mogły by stać w pokoju obok łóżka mamy. Ale w momencie jak się tylko zwolniły łóżeczka to zapytano mnie czy chcę mieć swoje łóżeczko i Małego cały czas przy sobie
W te dni kiedy dzidziuś leżał pod lampami w innej sali przynoszono mi go na karmienia, gdy płakał, lub sama do niego chodziłam nie mogąc wytrzymać gdy słyszałam płacz jakiegoś dziecka. Co fajniejsze położne zwracały uwagę na to że mama ma nawał pokarmowy i przynosiły dzieciaczki częściej by móc przystawić je do piersi. Panie z poradni laktacyjnej też były codziennie i przychodziły do każdej mamy pytając czy nie ma problemów z karmieniem, chętnie udzielały pomocy, porad.
Ja naprawdę jestem zadowolona z wyboru szpitala. I z czystym sumieniem mogę go polecić. Mimo, iż dzieci było dużo nie było żadnych infekcji, chorób.
Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej na temat tego szpitala to pytajcie 