reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Wrzesień 2009

reklama
jedna znajoma urodziła w samochodzie pod szpitalem... lekarze tylko pepowine odcieli i zdążyli przewieźć na porodówkę żeby spokojnie łożysko urodziła... po częsci zazdroszczę takiej szybkiej akcji...
 
sachmecia jeszcze raz GRATULACJE :-D:-D:-D:tak::tak:
jarzebinka, a gdzie robisz badania?
gosiacy moze to będzie jakieś pocieszenie - patologie ciąży w całym kraju wyglądają baaardzo podobnie - a pory podawania posiłków u mnie takie same - masakra!!! i dlatego lodówka na oddziale ZAWSZE jest wypełniona po brzegi ;-)
eli ja zdecydowanie nie zazdroszczę... w Poznaniu porodówki przepełnione, nawiększy szpital położniczy w wlkp zamknął przyjęcia i odsyła wszystkich, a pozostałe szpitale też nie chcą brać tylko wysyłają do szpitali poza Poznań... ginmi opowiadała, że w zeszłym tygodniu jej sąsiadka rodziła... pojechała ze skurczami do szpitala w którym pracuje moja gin, ale oddział zamknięty, nie ma miejsc i babki zaczęły wydzwaniać po szpitalach w Poznaniu gdzie jest miejsce, gdzie mogłaby pojechać... u babki akcja porodowa poszła szybciej niż się spodziewali i niestety urodziła na izbie przyjęć no i już musieli ją upchnąć gdzieś, ale ja dziękuję za taki poród...
tego się teraz najbardziej boję - nie bólu, tylko tego że nie będzie miejsca w moim szpitalu :no::no::no:
 
ANEK ja niestety jeszcze nie - ale wczorajsza noc to jakiś koszmar- skurcze co 10 minut , potem co 5 sama nie wiem czemu nie pojechałam do szpitala, ale dobrze po potem przeszło i spokój do dzisiaj.Ja zachowuję sie tak samo - cały czas narzekam, że juz chcę a jak mnie cos boli to jest panika ,ze za wczesnie ,że jeszcze nie
 
witam się piątkowo:-)
Sanchemcia GRATULACJE !!!! Dużo Zdrówka!!!!:tak:
Tak piszecie o tych skurczach że co 10 min :sorry2: ja to pewnie zaraz bym panikowała i jechała do szpitala:blink: a u mnie ciiiiszaaaa nic się nie dzieje teraz bo wcześniej miałam skurcze ale jakoś mnie one nie bolą gorsze miałam @:confused:
Zaraz ide zjem śniadanko i może bym się czymś zajęła bo dzień długi M wraca dziś pewnie po 21:-( to chyba się zanudze....
A jeśli chodzi o tego paciorkowca to ja za takie badanie płaciłam 150 zł ale to chyba razem z wizytą ale bez usg... to chyba trochę drogo... :baffled::baffled:
Smacznych śniadanek :-)
 

Mamy kolejna rozpakowaną wrześniówkę!!!Właśnie dostałam sms z nieznanego nr.że Sachmecia urodziła o 15 g.czasu szkockiego.
Możecie jej nie kojarzyć bo ostatnio chyba w kwietniu u nas pisała .W końcu kolejny bobas się pojawił::-):-):-):-)
pamiętamy, pamiętamy. Sachmecia ogromne gratulacje
ja sobie tak wczoraj pomyślałam, ze pewnie część dziewczyn juz ma swoje dzidziusie ale może siedza w szpitalach albo w domach i po prostu nie maja czasu nas poinformować

Ja też jestem zgruzgotana po tym artykule od Olghi i powiem szczerze, że nie wiem co począć, bo niestety mój brat ma padaczkę nabytą, brat mojego męża zmarł w wyniku ataku padaczki, tez nabytej 6 lat temu w wieku 21 lat, a zaden z lekarzy w jednym jak i w drugim przypadku nie potrafili stwierdzić skąd to cholerstwo, a moze jednak jest to efekt działania tych badziewiastych szczepionek. Pociesza mnie fakt, że to były lata 80-te i teraz trochę bardziej dbają mam nadzieję.
 
reklama
KOLEJNY WRZEŚNIOWY BOBASEK!!! Jak milo!!!
A co do bobasków to wczoraj w szkole rodzenia przyjechał do nas taki szpitalny wózeczek z małym noworodkiem...Mały był taki spokojny i taki sliczny, ze nie mogłam sie napatrzeć. Ale najlepiej zareagował mój ukochany M...tak sie wzruszył widokiem takiej słodkości, ze aż łezki mu poleciały a mi zaraz po nim bo patrzyłam na niego i to była taki niezapomniany widok...:tak::tak::tak::tak::tak:
Cos pięknego
Poza tym dostalismy wykład o wszystkich możliwych znieczuleniach i opcjach porodu.
I teraz tylko decyzje trzeba podjąc i ulozyć plan porodu...ale to już w weekend.:-)
Dzisiaj lecę znowu do szpitala. Znowu wszystkie badania i OBY nie było gorzej...oby do 37 tygodnia.
A z tego wszystkiego nie przywitałam się z Wami...Miłego wstawania i sniadankowania wrzesnióweczki!!
 
Do góry