:-)Dziewczynki to ja na chwilkę;-)Gabi u Babci na rączkach, a ja załatwiam formalności związane z urlopem macierzyński wysyłam meile itp.
JUż o wszystkim opowiadam. 20 sierpnia położyli mnie na oddzial z zatruciem ciążowym- mega opuchnięcia. tO BYŁ czwartek miałam wyjść w niedzielę, ale lekarz powiedział że jeszze w poniedziałek USG i wychodzę. A tu niespodzianka 4:25 leże na łóżku i czuję, że coś mokro się zrobiło. Wstałam do toalety i dalej coraz więcej leci. Nie miałam złudzeń to wody!!! Na szczęście bylam w klinice więc zmieniłam tylko salę;-)I tak sobie leżałam i leżałam na sali przedporodowej, co chwilę KTG- ale oprócz wód nic sie nie działo- zero bólu, zero skurczy, nic... o 12 więc przyszedł lekarz, który powedzial, że albo próbujemy rodzić naturalnie ale bez wód będzie ciężko i przypuszcza, że i tak skońćzy się c.c., albo moja decyjza od razu c.c. WIęc prędka narada z mężem - i nasza decyzja cc. Sama operacja bezbolesna, potem niestety środki puszczały ale przeciwbólowe bez ograniczeń można było prosić- więc w nocy już nie bolało, a o 4 rano wstałam i się wykąpałam. POtem byłam tak nakręcona, że miałam nawet siłę kąpać Gabrysię z położną

( Na drugi dzień już sama ją kąpałam tylko pod nadzorem). Niestety z piersią nam nie wyszło. Ja się trochę zablokowalam przez tego mojego HBS dodatniego- i chociaż wiedzialąm, że mała dosała szczepionkę i jest bezpieczna to strach zrobil swoje i mleka za wiele nie ma, więc karmimy się butelką. Ogólnie to małą urodziła się w poniedziałek, a w czwartek tj. wczoraj już byłyśmy w domku:-):-)Życzę każdemu takich miłych wspomnień z porodówki i szpitala i co najważniejsze jak kiedyś nawet na BB pisałam, nie chciałąm więcej dziecito teraz myślę, że na 100 % Gabrysia za 3-4 lata będzie miała rodzeństwo:-)Rozpisałam się, ale korzystam z okazji, że jest Babcia a malutka troszkę podsypia troszkę je:-) PA Pa