szyszunka
Fanka BB :)
Ja myśle, że z tymi miejscami to nie taki straszny brak, napewno są, jak bym coś wiedziała i wrócę dzis do domku to oczywiscie dam znać. Po prostu dyrektor chce chyba ukrócić zarabianie na porodach i umieszczanie "swoich" pacjętek każdemu kto tam pracuje, akżdy ma swój dyżur, sa ludzie, którzy są odsyłani bo nie ma miejsc, a "swoje pacjentki" lezą żeby miejsce mieć.
Myśę że to o taka politykę chodzi i dobrze, bo wolałabym tysiackroć pojechać np w środę jak zacznę rodzić i wiedziec, ze mnie przyjmą, jak dziś zostać bo jest miejsce i czekac aż sie zacznie......ale cóż takie czasy mamy!
Myśę że to o taka politykę chodzi i dobrze, bo wolałabym tysiackroć pojechać np w środę jak zacznę rodzić i wiedziec, ze mnie przyjmą, jak dziś zostać bo jest miejsce i czekac aż sie zacznie......ale cóż takie czasy mamy!
mnie akurat nic w domu nie trzyma wiec chcialabym zeby mnie juz polozyl... nie stresowalabym sie przynajmniej co bedzie i juz bym sie wdrozyla w to "towarzystwo" szpitalne ;-) ja sie czasem boje bo sama siedze w domu ze mnie cos zlapie i nie bede miala nikogo do pomocy ... dobrze ze mama blisko pracuje ale to zawsze tak jest jak na zlosc jak kogos trzeba to nie moze sie wyrwac albo jest gdzies daleko


;-)
