Juz sie nie denerwuje, rozmawialam z kolezanka (gl. kadrowa tutaj) i troche mnie uspokoila, osobiscie nie rozumie podejscia i postepowania bo mimo ze nie ma dzieci i sama jest kierownikiem ma swoich ludzi rozumie choroby, l4, macierzynskie i wychowawcze, czasem ma dni ze "oj szkoda ze nie ma pani takiej i takiej bo chora" ale coz bywa wiec byla zbulwersowana, kazala spokojnie pracowac, jak ciaza zagrozona na l4 i zobaczymy....Dzidzia jest moich wyczekanym cudem nie bede dla glupiej pracy Groszka/Makaronika denerwowac

)...W srode ide do ginka i zobaczymy, bedzie juz 12 tydz lecial poczatek wlasciwie juz sie nie mozemy z M doczekac, kurcze traktuje mnie jak zgnile jajko ze tak powiem a ciaza to nie choroba