ja chciałam sprostowac tylko jedna rzecz... jak pisałam olince jak wygląda wywoływanie porodu, to henrietta napisała "ale pocieszyłas laskę..." przepraszam.. mogło to mieć nieco drastyczny wydźwięk... ale zapomniałam dodac że to było tylko 3 godziny bóli... nie dostawałam przez kilka dni pod rząd zastrzyków z oksy tak jak princi przy natalce i nie musiałam sie denerwować (a widziałam jak sie denerwują laski w takiej sytuacji jak kilka dni wywołuja i nic) tylko od razu mnie rzucili na porodówkę, podpieli oksy i zabronili chodzić (bo ciśnienie) mogłam jedynie troche postac przy łożku... więc i tak uważam mój poród za błyskawiczny w takiej sytuacji... no.. ale i tak temat juz zamknięty ;-)