Z tymi piersiami to tak czasem jest........moja córka też tak robiła ssała jedną pierś, mocno jej leciało, potem słabiej wiec płakała i wypluwała, przestawiałam do drugiej, znów leciało wiec zjadala i finał..........ale to był mój błąd. teraz robię tak, że tylko jedną pierś daję, jak popłącze mały nic mu się nie stanie, wkońcu załapie, że trzeba popracować i tak się też stało!! mały ciągnie krztusi się bo mocno leci, potem chwila "zwolnienia" i musi ładnie ssać, mleczko II fazy jest tłuściejsze a wiec i gęściejsze, wolniej płynie. Kończymy ssać jak sam wypluje brodawkę, chyba ze mały śpi i są ok4 ruchy ssące i dopiero przełykanie, to mu wyjmuję.
Kochane w piersi nigdy nie kończy się mleko. czasem jak już się "skończy" to jak dziecko mocno ssie, to po kilku minutach znów mocno popłynie.
Uważam, że te wszystkie problemy są właśnie od dziecka zależne i odruchu ssania, jak są leniuszki to uważam nie ma co ich męczyć, warto spróbować ale nie można chyba zameczać,
butla to nie trucizna!! Lepsze spokojne dziecko i najedzone butelką, jak wyjec wiszący na piersi uważam. Ale warto spróbować podjać wysiłek, podawać do upadłego jedną pierś, może wspomóc sie herbatką na karmienie i zmusisz malca do zapracowania na mleczko

Aha, najlepiej aby utrzymać laktację dawać pierś i dołączać butlę po niej, a nie dawać pierś na zmianę z butlą jako karmienia, bo eliminując karmienia zanika laktacja.