Naprawdę kochane pomyslcie, wózek ponad tysiąc, krzesełka patrzymy za 200-300, głupie pieluchy to ok 50zł, a inhalator ok 180 wiec to zadne pieniądze tak naprawdę, a leczenie zawsze skuteczniejsze. W moim jest nebulizator-to ten pingwinek, nasz jest na 5ml czyli ok 20 min inhalacji, wiem, ze sa juz z większymi pojemnosciami i takie co mogą pracować na okrągło-ale nie wiem czy to tak potrzebne, my córcię leczyliśmy przy infekcjach górnych dróg oddechowych głównie przez inhalacje i oklepywanie, poza tym tyle płaci się za różne rzeczy, głupi marimer ok 20zł a kiedys się skończy też, głupie szczepienia to fest kasy! wiec to uważam przy chorobie jeden z lepsiejszych wydatków, a powiem Wam, ze moja córcia ma 3 latka i od 1 do 2.5 roku zycia przerobiliśmy chyba z 15 infekcji, dopiero odkąd używamy inhalatora leczenie jest krótsze i o wiele skuteczniejsze. Nie pomyślcie że jakoś namawiam i wogóle, ale ja jak widziałam kwotę 200zł tez się zastanawiałam, ale ile razy płaciłam po 100-150zł w aptece, to te 200 już mi się zapewne zwróciło!
nic, lecę wysmarowac małemu plesniawki i nastawiam na obiad bo mąż z roboty wraca....