Hej dziewczyny.
Chicałam zameldować, ze wróciłam już do pracy tj w czwartek była pierwszy raz i było trochę ciężko, ale i tak duuużo lżej niz sobie wyobrazałam. Mała w ogóle nie zauważyła róznicy. Dziś to już w zupełności bezproblemowo, wycałowałam ja przed pracą i trochę z ciężkim sercem wychodziłam, choć była pod fachową opieka tatusia na tacierzyńskim

. Jednak uważam, że to jest dobry moment na powrót do pracy, bo teraz walczę tylko z moja tęsknotą, choc w pracy tyle jest spraw, ze nie za bardzo jest czas myśleć, co w domu. Nie potrzebnie też zadzwoniłam w środku dnia w czwartek do domu, bo usłyszałam małą i się rozkleiłam. dziś już tego błędu nie popełniłam i było lepiej. Początkowo myślałam, zęby wrócic, jak mała będzie miała roczek, ale wtedy ona już byłaby bardziej rozumna i by pewnie nie dało jej się przetłumaczyć, ze mama musi iśc do pracy, a tak bedzie dla niej to już normą, ze mama wychodzi i za jakiś czas wróci.
Co do spacerków, to tez nie wiem jak małą ubierać, bo to niby cieplutko, ale zdradziecki wiatr wieje. Niemniej jednak zakładam jej czapeczkę taka bawełnianą, body z długim rękawkiem, rajstopki, dresiki i na to bezrękawnik taki grubszy. Jeszcze w wózku wozimy śpiworek zimowy, alę tylko spód, już przykrycie odpiełam, bo jeszcze jest taka "narzutka" na wózek, więc jej nie zawieje