u nas to samo, waga leci w dół u mnie, bo ani usiąść, ani zjeśc, do tego rano Amelcia do przedszkola wiec ok 7 na nogi, potem spacer, o 12 po córcię, o 14 do pracy, wracam o 18 i szczerze.....to mam dośc, nie mam czasu zjeść, usiąść, masakra!
ale za to bartek łobuzuje ale jak się usmiechnie, to od razu lepiej, Amelcia dzis wracała z przedszkola i mówi: " i pani dała mi chusteczkę i ja wybiegłam mamo wtedy do ciebie z sali, bo ja cie mocno kocham" płakać mi sie chciało po takich słowach... no i jak Bartuś łazi i ciągle mama, mama, mamo, mamo..to żyć się chce.
ogólnie roczek za nami, imprezka się udała, tort był pyszny, prezenty-kaska , autko i kilka zabawek i książka, bartuś szczęśliwy, my też, że to już za nami.
A teraz pomyślcie tak: ROK TEMU......tak chciałyśmy już urodzić, a tu juz pierwsza świeczka zdmuchnięta!