No i wróciłam i sama w to niewierze

- jeszcze w dwupaku!!!! Paranoja jakaś co lekarz to opinia!!!! Troszkę wam opisze mój niby poród

Rano poczułam że mi coś poleciało i było takie uczucie ciapła... myśle sobie ze pewnie tabletka od tego zapalenia po nocy "spływa" (sory za wyrażenie) ale stoje i czekam... a to leci i leci.... poszłam do łazienki... a tu cała wkładka mokra że aż z niej kapało.... wyjełam wkładke i założyłam same majteczki hmmm za sekunde całe majteczki mokre

więc wzięłam prysznic założyłam czystą nieliznę i wkładkę i czekam... no i znowu leci .... taka normalnie woda ( nie była niczym zabarwiona). To sobie myśle zadzwonie do gin która do tej pory prowadziła moją ciąże... kazała przyjechac... pojechałam z mężem... podczas badania nie stweirdziła nic bo powiedziała ze to może za wcześnie ... zrobiła usg i powiedziała że rzeczywiście tych wód jest mało ( dzidzia waży z usg 3200

) i żeby się spakowac zadzwonic do szpitala ( bo rodze w innym mieście) i jechac.
No to zadzwoniłam do tej kliniki kazali przyjechac ...i znowu badanie i usg na którym było już mniej tych wód... ale tam mi mówią ze to raczej nie wody... ale mam obserwowac i jak tak dalej bedzie sie sączyc to mam iśc do ich lekarza w moim mieście i on mnie zbada... te sączenie to prawdopodobnie wycieki grzybiczne

których mogło byc sporo i dlatego podobne do wód

zrobili mi ktg a po nim to się zmartwiłam bo ta lekarka powiedziała ze dziecko ma tętno poniżej normy:-( ale powiedzieli ze to raczej przez stres...
Jak cos sie bedzie działo to jade oczywiscie do szpitala... narazie musze sie dokładnie obserwowac.... i mówili ze dobrze i tydzien jak donosze... wiec moze dobrze ze to jeszcze nie to.....
sama niewiem co mam o tym myślec
