Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Tylko ja jakos nie wierze w to,ze samo sie ruszy... juz to przezywalam raz... mi sa chyba wywolywane porody zapisane...
Jestem troszkę zmęczona,ale nie jest najgorzej. Dzień po porodzie to było dopiero wyzwanie.
Powiem wam,że jest już prawie tydzień po,a mnie nadal boli i ciągnie tam na dole.
W dodatku w szpitalu zaraz po porodzie okazało się,że straciłam bardzo dużo krwi,dlatego jestem słaba i ledwo stoję na nogach,aczkolwiek nikt się tym specjalnie nie przejął,; morfologia wyszła kiepska,dostałam jakieś tabletki,no i już mi jest lepiej. Pierwsze dni karmienia wspominam niekoniecznie miło,ale przyzwyczaiłam się i nie jest źle. Na razie jeszcze głównie leżę w łóżku z małą, bo dalej nie mam zbyt wiele siły na robienie czegokolwiek,ale z dnia na dzień czuję poprawę.

później przychodzą lekkie skurcze a później chcesz zabić wszystkich wyrwać sobie ten wenflon z ręki i biegać nago po ulicy z pianą w pysku
ty jednak nigdzie nie uciekasz... przychodzą położne grzebią wiadomo gdzie, dobijają tekstami ze ni H*JA nie ma rozwarcia, albo jest ale małe i sie nie powiększa... dają czopek rozkurczowy, czasami 2.. przychodzą znów... znów cie dobijają że nic się nie ruszyło (ty umierasz z bólu) one dają zastrzyk rozkurczowy idą sobie.. ty nadal cierpisz.. wracają po kilku nawet minutach i krzyczą.. "o kurde dziecko idzie!" rozwarcie piękne, chwila parcia, maluch na brzuchu, łzy, uśmiechy i takie tam... 