Słońce, to nie dla mnie... :-) to moja Mama ma RZS.. ja na szczęście nie muszę nic brać i niczym się smarować.. dzięki Dziewczynki za rady.. więc zostało mi to co zwykle... gadać, gadać, gadać.. a może w końcu się uda..
opowiem Wam przy okazji mojej mamy Jej historię ku przestrodze.. kiedyś do tego miała straszne problemy z kręgosłupem.. nie chodziła tylko dosłownie się czołgała.. więc wezwała pogotowie.. nikogo nie było.. przyjechali w karetce dali Jej zastrzyk z morfiny.. potem położyli Ja na izbie przyjęć i znowu zastrzyk z morfiny i dalej czekała i kolejny.. tak Ją naćpali, ze wstała i poszła na nogach do domu.. dobrze, że po drodze Ją ojciec spotkał jak jechał do szpitala...
a teraz uwaga! ja uwielbiająca gotować, nienawidząca piec i nieumiejąca tego robić piekę ciasto z przepisu Sary... gdybyście kuchnię widziały... hehehehe.. ale wstawiłam do piekarnika i zobaczymy :-)