reklama

Wrzesień 2010...

Wiecie co tak sobie myślę, że we Wrocławiu to jednak pełna kultura:-)
Jak w pierwszym trymestrze wymiotowałam non stop i dosłownie wszędzie to zawsze znalazł się ktoś dobrego serca.
Pamiętam jak kiedyś kucałam zielona na chodniku i podeszła do mnie Pani pytając co się stało. Tak się przejęła, że chciała mnie odprowadzać do domu:-)
W autobusie też bez problemu ludzie ustępują miejsca i ogólnie czuję taką prawdziwą życzliwość:-)
Kasiona uważaj na siebie :-) i mam nadzieję, że te ludziska się jakoś zreformują:-)
 
reklama
Z tym przepuszczaniem to bywa róznie bo nie moge powiedzieć parę razy przepuszczono mnie w kolejce

niedługo obiadek;-) dzisiaj mizeria jajeczko i ziemniaczki;-)
pogoda ok wieje ale nie jest mega gorąco

 
Mnie tylko raz farmaceutka poprosiła do kasy z konca kolejki. A tak to nie ma zmiłuj sie-musze stac. Ostatnio byłam w urzedzie o zmiane dowodu rejestracyjnego, to nie dosc ze kolejka, to nawet miejsca mi nikt nie ustapił. Dopiero jak ktos podszedł do okienka, to sobie klapnełam.

Ja juz po obiadku. Była zupa z młodych warzywek. Uwielbiam taka:tak:, ale sporo tego wyszło, wiec bede podjadała do wieczora:-).

I chyba len mnie opuscił:happy2:, bo wreszcie zmieniłam pościel, i zaczełam prasowac sterte ciuchów, oczywisie na siedzaca. Ale własnie zrobiłam sobie przerwe, zeby podczytac co tam u Was słychac.
 
witam popludniowo ,
juz po wizycie u gina Krystianek rosnie wazy juz 1370 ,ja od poczatku tylo 5,5 na plusie ,najgorsze ze szyjka sie prawie o cm skrucila i mam zakaz robienia czegokolwiek

a co do przepuszczania w kolejkach to mi sie zdarzylo kilka razy ze ktos ustapil,a np w supermarketach sa nieraz kasy z pierszenstwem to sie pcham,np dzisiaj bylam carrfour i chcialam kupic zeberka a tam jakas promocja na miecho ,kolejka normalnie przez caly sklem a wtej kolejce sami emeryci i rencisci no i podeszlam do lady patrze sie co i jak a jak mnie pewien dziedek zobaczyl z przodu to tak sie pchal i krzyczal sepleniac teraz ja teraz ja nagle cala kolrjka na mnie wielkie oczy ,babcie jak by mogly to by mnie tymi laskami pobily a ekspedietka mnie sie pyta czy cos poac bo pani pozakolejnoscioa to mozecie sobie wyobrazic tych wszystkich emerytow :-) zaraz zaczela sie dyskusja ze one tez chore i niedolezne a ta ekspedietka do tej babki jak by byla pani tak bardzo chora to niebiegla by pani do tej kolejki tak szybko ,a ja wzielam swoje zeberka podziekowalam grzecznie i poszlam dalej robic zakupy.

Wiec dziewczyny pchac sie do kas z pierszenstwem nie patrzec na nikogo jak sie nalezy to czemu nie kozystac;-)
 
witam kobitki

ciekawy temat poruszyłyście, mnie oczywiście też nigdzie nie przepuszczą, ani na poczcie ani w sklepie... ale ja juz sie nie "cackam" w niektórych marketach jest kasa pierwszeństwa więc ja na bezczelnego wpycham sie tam pierwsza a co... ale generalnie znieczulica...
 
muszę Wam powiedzieć że z tą życzliwością jest różnie... w czasie studiów dorabiałam sobie w jednej z olsztyńskich knajpek z szybkim jedzeniem i któregoś dnia weszła do nas strasznie blada kobita w wieku mojej mamy (50 l.) kupiła tylko sok jabłkowy i ledwo doszła do stolika... wyglądała naprawdę jak upiór i ja niewiele myśląc podeszłam i spytałam czy wszystko jest ok a ta babka tak mnie opierniczyła że szok normalnie aż mi głupio było jak ona się na mnie wydzierała... więc teraz już podchodzę do takich ludzi z dystansem ale jak bym widziała kobitkę w ciąży to na pewno bym pomogła....

Dzisiaj byłam na wizycie i nawet słuchałam serduszka mojego szkraba :-) z szyjką jest wszystko ok i mam już odstawić luteinę, dostałam skierowanie na badania i mam się zgłosić za 3 tygodnie... mam dodatkowe 1,5 kg na plusie, z ciśnieniem też ok...
 
Emilia tylko 5,5 kilo - zazdroszcze ja juz pewnie z 8 :-(

musisz kochana sie oszczędzać juz nam duzo nie zostało...

ahh te babcie niby takie chore a jak patrze jak wbiegają do autobusu w pogoni za wolnym miejscem to aż czasem pełna podziwu jestem ::szok::-p
 
ale jakbyśmy zrobiły ankietę i zapytały czy ktoś by pomógł to 100% odpowiedziałoby oczywiście, ze tak ;-D
Na bank by tak było:tak:.
Wiecie co tak sobie myślę, że we Wrocławiu to jednak pełna kultura:-)
Jak w pierwszym trymestrze wymiotowałam non stop i dosłownie wszędzie to zawsze znalazł się ktoś dobrego serca.
Pamiętam jak kiedyś kucałam zielona na chodniku i podeszła do mnie Pani pytając co się stało. Tak się przejęła, że chciała mnie odprowadzać do domu:-)
W autobusie też bez problemu ludzie ustępują miejsca i ogólnie czuję taką prawdziwą życzliwość:-)
Kasiona uważaj na siebie :-) i mam nadzieję, że te ludziska się jakoś zreformują:-)
20 lat mieszkałam we Wrocku i zgadzam sie w 100%. Może tam jest jakieś inne powietrze i dlatego ludzie życzliwsi.


Także nie rozumiem tych emerytek. W końcu one kiedyś też w ciąży były. A ty emilia miałaś szczęście bo po większości nie zauważają nawet w uprzywilejowanych kasach że stoi i czeka ciężarna. Jedyne z czego jestem dumna że moja babunia puszcza przed siebie ciężarne i ludzi z widocznym kalectwem oraz ludzi z nogą w gipsie. Dodatkowo też potrafi na głos walnąć jakąś aluzje o znieczulicy.

 
ale pojadłam frytek... pękam, bo jeszcze przegryzłam je czekoladą... z tym prasowaniem to ja was dziewczyny podziwiam... bo ja sama prawie nic nie prasuję i to nie tylko w ciąży.. :-) przy dziecku pewnie jest inaczej, ale jak do tej pory to ja po każdym praniu ślicznie rozwieszam ciuchy i po prostu składam je do szafy i jak dla mnie to one się nie mną :-D no oczywiście gorzej jest z tymi wizytowymi.. no ale wtedy to już się poświęcam, ale robię to na bieżąco... nie wyobrażam sobie sterty prasowania..na szczęście M teraz rzadziej ubiera koszule do pracy, bo więcej rzeczy załatwia online :-) szafę na razie mamy małą i jak kiedyś się zabrałam za prasowanie koszul, ślicznie je popowieszałam a potem po każdym wyjęciu i tak musiałam prasować, bo przez ten ścisk się i tak pomięły...więc, większe prasowania sobie odpuszczam... :-)
 
reklama
ale pojadłam frytek... pękam, bo jeszcze przegryzłam je czekoladą... z tym prasowaniem to ja was dziewczyny podziwiam... bo ja sama prawie nic nie prasuję i to nie tylko w ciąży.. :-) przy dziecku pewnie jest inaczej, ale jak do tej pory to ja po każdym praniu ślicznie rozwieszam ciuchy i po prostu składam je do szafy i jak dla mnie to one się nie mną :-D no oczywiście gorzej jest z tymi wizytowymi.. no ale wtedy to już się poświęcam, ale robię to na bieżąco... nie wyobrażam sobie sterty prasowania..na szczęście M teraz rzadziej ubiera koszule do pracy, bo więcej rzeczy załatwia online :-) szafę na razie mamy małą i jak kiedyś się zabrałam za prasowanie koszul, ślicznie je popowieszałam a potem po każdym wyjęciu i tak musiałam prasować, bo przez ten ścisk się i tak pomięły...więc, większe prasowania sobie odpuszczam... :-)


ja wyznaję taką samą filozofię co Ty :-) prasuję tylko stroje wizytowe i tylko raz (przed założeniem) odpuszczam sobie nawet prasowanie pościeli bo specjalnie kupiłam sobie aką co nie trzeba prasować... czasami się zdarzy że wyprasuję ręczniki... a co do prasowania ubranek maleństwa- na szczęście są małe i z tym to idzie szybko ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry