reklama

Wrzesień 2010...

Onionek ale chamówa :/ U nas też w szpitalu nacisk na pierś, nawet jedna położna jak zobaczyła , że smoka małemu podałam (aby zjeść spokojnie śniadanie) to od razu, że cyca mu podać a nie smoka. Ale to wyjątek był - ogólnie przemiłe i chętne do pomocy wszystkie :)

olcia to mój Maks tak ma tylko że on smoka nie chce :/
U mnie polozne tez ogolnie mile bardzo, no ale ta presja...



Olcia - moj maly "wisi" przy cycku tez jakies 45 min. Ssie i przelyka, ale za jakis czas przysypia - musze go budzic :-D
 
reklama
Rany, coraz trudniej się wygrzebać z wanny :szok: Albo ta wanna coraz mniejsza ;-)

Onionek - dobrze zrobiłaś, że wywaliłaś wstrętne babsko. Zgadzam się z Tobą w kwestii karmienia. Ta nagonka na cycolenie jest chora, zwłaszcza w szpitalu, kiedy i tak każda nowa mama jest wystarczająco zmęczona i zestresowana a tu jeszcze baby naciskają na karmienie piersią, dzieci płaczą, bo się nie najadają... szkoda gadać. Pamiętam jak było u mojej bratowej, nie miała pokarmu, a te nie chciały dziecka karmić, gorączkował, ona miała gorączkę (nie usunęli całego łożyska podczas cc i musiała mieć łyżeczkowanie), mały leciał z wagi, nie wiedzieli co mu jest... ona przystawiała małego do cyca, próbowała odciągać pokarm i nic... dopóki nie zaczęły go normalnie karmić - wtedy nagle mały wyzdrowiał - a ile było gadania i napieprzania na nią, że się nie stara? Dżizas, niech tylko spróbują ze mną! Ale fajnie, że Tobie się udaje karmić! I, że czujesz się już lepiej! A jak tam K? Przejęty tatuś? :-)

[

Olcia ty bedziesz nastepna, po tobie urodzi Malgos a zaraz za bedzie Tosia.

Zobaczymy, czy proroctwo się sprawdzi :-)
 
Rany, coraz trudniej się wygrzebać z wanny :szok: Albo ta wanna coraz mniejsza ;-)

Onionek - dobrze zrobiłaś, że wywaliłaś wstrętne babsko. Zgadzam się z Tobą w kwestii karmienia. Ta nagonka na cycolenie jest chora, zwłaszcza w szpitalu, kiedy i tak każda nowa mama jest wystarczająco zmęczona i zestresowana a tu jeszcze baby naciskają na karmienie piersią, dzieci płaczą, bo się nie najadają... szkoda gadać. Pamiętam jak było u mojej bratowej, nie miała pokarmu, a te nie chciały dziecka karmić, gorączkował, ona miała gorączkę (nie usunęli całego łożyska podczas cc i musiała mieć łyżeczkowanie), mały leciał z wagi, nie wiedzieli co mu jest... ona przystawiała małego do cyca, próbowała odciągać pokarm i nic... dopóki nie zaczęły go normalnie karmić - wtedy nagle mały wyzdrowiał - a ile było gadania i napieprzania na nią, że się nie stara? Dżizas, niech tylko spróbują ze mną! Ale fajnie, że Tobie się udaje karmić! I, że czujesz się już lepiej! A jak tam K? Przejęty tatuś? :-)



Zobaczymy, czy proroctwo się sprawdzi :-)

Moj K. jest bardziej przejety wszystkim niz ja, jest wspanialy.. byl przy porodzie, obkladal mi piersi kapusta, zalozyl sobie zeszyt i zapisuje godziny karmienia.. generalnie przez ten tydzien - kiedy dochodzilam do siebie sterowal wszystkim, bo ja niestety sama nie dalabym rady :-)

Kurcze musze poszukac nowego suwaczka :-)
 
Nasi faceci chcą dobrze, ale różnie to wychodzi... sama nie wiem jakbym się zachowywała podczas porodu, jakby to on rodził. W końcu najgorsza jest bezsilność - chcą nam pomóc a nie bardzo mają jak. Mam nadzieję, że będzie OK :-) A jak kotek? Zazdrosny?
 
Witam się w dwupaku po mega nie przespanej nocy.

Zmykam na to USG denerwuje si.ę okropnie, ale jakoś to będzie.

Trzymajcie się dziewuszki... miłego dnia.

Mamy rozpakowane- czy cycolicie czy butelkujecie wszystkie tak samo kochacie swoje maleństwa.
Jeżeli da rade cycolcie i brawo,jeżeli mało pokarmu narazie dokarmiajcie aż lawina mleczna ruszy, jeżeli z jakiegoś powodu tylko butelkujecie też ok podziwiam za te wstawania po butlę i wogóle...

Ja z 1 synkiem nawał 1 doba po porodzie i cycolenie 1,5 roku :D
z drugim troche męki było w szpitalu dostawał strzykawka z miękką rurką mleczko ale jednoczesnie ssał pusty cyc, aby myślał,że mleczko ciągnie z cyca nie z rurki.
Nie chcieli mnie puścić do domu, puki mleka nie będę miała swojego powiedziałam im spoko dam rade 1 synka karmiłam 1,5 roku one się uśmiechnęły i mogłam iść.
W domu walczyłam o pokarm z 2 tyg podając małemu butlę co jakiś czas bo wył w niebogłosy, ale się udało i tez ok 1,5 roku wisiał na cycu więc mamcie głowy do góry kupić herbatki laktacyjne i cierpliwie czekać na nawał mleczka...
 
Hejo dziewuszki


Moge prawie siedziec :-D Mam zdjete szwy, jakos boczkiem na krzesle ale zawsze to cos..
Przeczytalam tylko czesc postow - bo nie ma szans, zeby nadrobic wszystko. Widze, ze na serio malo zostalo juz brzuszkow do rozpakowania.. :-)

Co do karmienia piersia, to przez 3 doby ten pokarm jest taki slabiusienki... ledwo, ledwo.. mnie dopiero na 4 dzien tak ruszyla laktacja ze mialam obrzek piersi, wygladaly jak bezposrednio po aplikacji silikonem. Do tego bol przeokropny, dlatego sciagalam pokarm laktatorem i obkladalam opuchlizne zimnymi liscmi z kapusty ( na serio pomaga! ).. zeszlo i teraz karmie malego cyckiem :-) Nie da sie ukryc, ze jest to umocnienie wiezi z dzidzia, bezposredni kontakt itp.. ale nie rozumiem tej calej nagonki na karmienie cycem. Mnie sie udalo, ale jest masa takich ktorym to naprawde nie idze. A w szpitalu? Ludzie!! zmuszaja wrecz do kamiernia piersia bo jak nie, to jestes wyrodna matka - normalnie szok.. Moj szpital stara sie o jakis certyfikat i tak napieraja na cycka, ze to paranoja jakas.. laski pokarmu nie maja, placza... ale nagonka musi byc. Doszlam do wniosku, ze to jak jakas religia - nie wierzysz - jestes przekreslona przez reszte spoleczenstwa. Do tego glosy rodziny: karm, karm.. mleko matki jest najzdrowsze.. no, ale jak kurcze? jak boli, kiedy nie leci? Nie pisze tu wylacznie na podstawie swoich przezyc ale i opowiadan mojej kolezanki, ktora urodzila 3 dni przede mna. Ja od samego poczatu nastawiona bylam na to, ze butla to nic zlego... przy tym zastoju pokarmu podawalismy malemu butelke..

Najlepsze jest to - ze kilka dni po porodzie zadzwonili do mnie ze szpitala ( Macius urodzil sie, jako 600 noworodek w naszym szpitalu :-) ), czy zechcialabym odpowiedziec na kilka pytan odnosnie atmosfery w szpitalu, staran poloznych ble, ble, ble... zgodzilam sie ( ja glupia ). Dwie baby wpadly do mnie na chwile ( jedna z jakiejs komisji od certyfikatu ) i zamiast pytac o szpital przywalila sie, ze maly ciagnie smoczek i ze stoi butelka.. Od razu pokazalam jej wyjscie i kazalam wyjsc.. cos strasznego.

Trzymam kciuki, zeby reszcie nierozpakowym poszlo sprawnie i gladko :-)


U nas to samo, bynajmniej tak było jak rodziłam Hubiego, tak pilnowali tego cycolenia że szok... A przecież każda matka powinna sama decydowa co dla jej dziecka i dla niej samej jest najlepsze a nie..
 
Nasi faceci chcą dobrze, ale różnie to wychodzi... sama nie wiem jakbym się zachowywała podczas porodu, jakby to on rodził. W końcu najgorsza jest bezsilność - chcą nam pomóc a nie bardzo mają jak. Mam nadzieję, że będzie OK :-) A jak kotek? Zazdrosny?

Niestety jest z nim klopot. Zalamal sie troche.. Ciagle mialczy za moim K. a jak trzyma malego na rekach to nawet syczy.. ze mna ok, chyba mnie tak nie kocha jak swojego pana :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry