reklama

wrzesień 2011

Ech to juz duza nie wiadoma jak będzie.U mnie najgorzej to jak zacznie sie u mnie jak mąż,teść czy szwagier beda w pracy a córki beda w domu ale zobaczy sie co nam los pokaże ;-)
 
reklama
Ja ostatnio też się zastanawiałam jak dotrę do szpitala. U mnie w domu nikt nie ma samochodu, a M jak będzie w pracy to nie wiem co wtedy zrobi. Chyba będę skazana na taksówkę. Ewentualnie po znajomych będę dzwonić. Pożyjemy zobaczymy. Do szpitala jest samochodem 8 kilometrów. Chyba że będę już wtedy mieszkać u M. Nie mam jeszcze pojęcia.

Dzisiaj mnie totalnie zamuliło. Nie dosyć że brzuch trochę twardawy to rzeczywiście ciśnienie liche. Jak przyszłam o godzinie 9.30 tak po 10 położyłam się na drzemkę i spałam do 17 :szok: Później tylko poszłam do sklepu bo lodówka pusta. I teraz już jestem po obiedzie. Na deser wcinam truskawki ze śmietaną.

Najśmieszniejsze że dziś zauważyłam że ciężej mi się schylać. Trochę się zdziwiłam.

Jutro idę do ginekologa a później jadę do koleżanki. Trzymajcie kciuki. Może się okaże co tam Maleństwo ma między nóżkami. Jak na razie wśród znajomych chodzi opinia że chłopak no ale zawsze może zrobić niespodziankę. Ja jakoś zawsze byłam przekonana że dziewczynka i nawet mi się śniła - jak normalnie sny z Ally McBeal że biega za mną taka mała dziewczynka, a tylko jak zobaczyłam na teście 2 kreseczki to pomyślałam "no to będzie chłopak" sama się zdziwiłam że mi tak do głowy przyszło. Oczywiście to jest obojętne tylko bardziej ciekawa jestem czy takie przeczucia się trochę sprawdzają najważniejsze żeby było zdrowe (trochę mam lęki bo żadnych testów genetycznych itp nie robiłam). Jak będzie dziewczynka to będzie zapewne taką trochę chłopczycą jak ja za młodu więc że mam rzeczy w większości dla chłopaka to chyba jakoś przeżyje.

Zastanawiałam się też co wyjdzie z moją obroną we wrześniu. Znając życie to jeszcze urodzę w trakcie:-D (oczywiście pod warunkiem że zacznę coś pisać :wściekła/y:). Są 4 rozwiązania: albo będę z brzuchem, albo już będę rozpakowana (proszę chwilkę poczekać bo teraz muszę Maleństwo nakarmić), albo urodzę w trakcie, albo będę na porodówce.
 
Bluetooth a dlaczego tak długo czekasz na wyniki glukozy? aż tydzień:szok:

sinka no wlasnie tez sie zdziwilam jak mi pielegniarka powiedziala ze jeszcze nie maja wynikow :confused: ale co mi pozostaje...moge tylko czekac i liczyc na to ze do nastepnego wtorku i wizyty u ginki te wyniki dojda bo nie usmiecha mi sie znowu przezywac tego wielokrotnego klucia i szukania zyly :baffled:

Mnie najbardziej przeraża ten boł jak macica się zaczyna zwijac po porodzie.Wtedy było okropnie a teraz boje się żeby nie bolało bardziej
Zwijajaca sie macicia to taki bol :szok: lo matko, to znaczy ze po porodzie bedzie sie trzeba jeszcze nastawic na takie okropne bole :baffled:
ewelinak to niezla przygode mialas i dobrze ze sie szczesliwie skonczyla.
Moj M oczywiscie jak najbardziej bedzie przy porodzie. Widok mu nie straszny ale boje sie ze bedzie przerazony i moze nie wytrzymac tego jak sie bede z bolu darla. Bo traci nerwy jak widzi ze cos mi na przyklad jest a on nie wie jak pomoc i co zrobic i tutaj bardziej sie boje ze tego nie wytrzyma.
Ja tez sie zastanawiam co robic jak zacznie sie akcja gdy on bedzie w pracy. Ma do domu jakies 25km i w zaleznosci od pory do godziny jazdy. Co prawda szpital jest niedaleko ale ja bym sie nie odwazyla jechac sama samochodem przy takich bolach i w takim stanie.
W Niemczech jest tak, ze przy zamawianiu taksowki na porodowke trzeba zglosic ze sie do porodu jedzie bo wtedy przyjezdza taksowkarz ktory jest ubezpieczony na takie przypadki i jesli sie okaze ze odejda wody lub akcja zacznie sie w taksowce to nie ma pozniej problemow zeby pozniej doprowadzic samochod do normalnego stanu, bo ubezpieczenie to pokrywa. Taksowkarz ktory nie ma takiego ubezpieczenia potrafi nawet odmowic kursu jak przyjedzie i sie okaze ze do porodu.
 
Zwijajaca sie macicia to taki bol :szok: lo matko, to znaczy ze po porodzie bedzie sie trzeba jeszcze nastawic na takie okropne bole :baffled:
Przy pierwszym porodzie bólu nie ma żadnego prawie ale pry kolejnych porodach ból jest znacznie mocniejszy.Mnie po pierszym nic a nic nie bolało a po drugim oj cierpiałam przez cały dzień okrutnie i boje się że teraz może byc gorzej:no:
 
kope lat dziewczynki.....

nie mam siły,coraz bardziej ocieżała sie robie,
skurcze pojawiają sie przy każdym wysiłku,nawet jak zakładam buty,szczególnie jak sie schylam....musze zgłosić to ginowi bo już normalnie gatek założyć nie mogę
a u Was jak ze sprawnoscią fizyczną







 
Magda - ja po 3 porodzie strasznie cierpiałam z powodu obkurczającej się macicy. Dostałam dożylnie leki przeciwbólowe - i jakoś przetrwałam. Ale wspominam to gorzej niż sam poród :-(
 
Magda - ja po 3 porodzie strasznie cierpiałam z powodu obkurczającej się macicy. Dostałam dożylnie leki przeciwbólowe - i jakoś przetrwałam. Ale wspominam to gorzej niż sam poród :-(
ja wogóle nic a nic nie czułam,ale dłuuuuugo goiło mi się krocze (3 miesiące dochodziłam do siebie) byłam bardzo mocno rozcinana ale ładnie mnie zszył lekarz i nie narzekam
 
reklama
Bluetooth - nie martw się po pierwszym dziecku nic nie czułam i wiem, ze tak jest - im więcej porodów -tym bardziej boli.
Po pierwszym porodzie nie czułam nic. Po drugim też tak nie bolało. Dopiero po trzecim. I połozna potwierdziła, że tak jest. Więc teraz zastanawiam się jak to będzie - po czwartym...

A co do mojej szkoły - uuuffff - juz koniec. Teraz powinnam mieć praktykę, ale robię u znajomej w firmie - a ona pobłaża mi w tym stanie. Będę musiała jeszcze pracę apisać z przebiegu praktyki - i oddać do końca sierpnia - ale to nic trudnego. Najgorsze za mną :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry