reklama

wrzesień 2011

Bafinka, mam dokładnie tak samo - brzuch pęka w szwach, a ja kombinuję co by tu jeszcze wcisnąć
laugh.gif

Paula, zdróweczka dla synka!
Nanusia, powodzenia ze żłobkiem. Nie wiem co my zrobimy po moim powrocie do pracy, nawet nie chcę jeszcze o tym myśleć. Do państwowego żłobka we Wrocławiu baardzo ciężko się dostać, prywatne rzadko kiedy przyjmują dzieci od 6 miesiąca, no i cena - powalająca. Ponadto oboje mamy koszmarne godziny pracy - S. od 10 do 18 + soboty do 14, ja w systemie zmianowym, albo na rano do 16 lub 17(wtedy w domu jestem ok godzinę później) lub na 13, wtedy wychodzę z domu chwilę po 12, wracam przed 22. Nie wyobrażam sobie wychowywać dziecka, nie widując go prawie wcale
shocked.gif
Chyba trzeba będzie pomyśleć o jakiejś zmianie... Ratunek w teściach i mojej mamie, mamy ich na miejscu, z tym, że teściowie pracują, a moja mama choć na emeryturce, to nadal pracuje, dużo też podróżuje, ma swoje życie. Eeeh, nie wiem co to będzie...

A Wy, Dziewczyny? Jakie macie plany? Jak długo zostajecie w domu? Co z dzieciakiem po Waszym powrocie do pracy??

Ależ mi dzień zleciał dziś
shocked.gif
Rano miałam koszmarnego lenia, więc zabrałam się do roboty
laugh.gif
Zaczęłam wielkie pranie dziecięcych rzeczy drugi wsad się kręci,chyba jeszcze ze 4 wyjdą(!), posprzątałam całą chałupę, zjadłam obiad, poczytałam forum, zaraz ogarniam siebie i zbieram się za godzinkę do szkoły rodzenia - dziś w planie ABC karmienia piersią
biggrin.gif



Miłego popołudnia, Dziewczęta!
 
reklama
Biedrona Biodro - jeśli chodzi o moje plany to muszę wrócić po macierzyńskim do pracy.
W sumie tak bym chciała ale nie wiem czy będzie dla mnie miejsce bo mam następczynie a mój szef powiedział że praca przedstawiciela handlowego nie jest dla matki z dzieckiem:wściekła/y:
Moi rodzice bedą się dzieckiem opiekować bo siedzą w domku na emeryturze wiec mam nadzieje, że żłobek nie będzie konieczny.
paula_zg - szybkiego powrotu do zdrowia dla synusia....

Idę szykować obiadek dla M bo wróci a ja cały dzień się obijałam... ale przyjemnie jest poleniuchować.
 
Biedrona ja mam gorzej bo moja mama 200km , teściowa 80. Nawet tuż po porodzie nie będzie mi miał kto pomóc. Żłobka w NT nie uświadczy. A ja we wrześniu po krótkim wychowawczym wracam do pracy. Nianię trzeba będzie zatrudnić i cała moja pensja poleci na nią. Tyle ze mi o awans chodzi i dlatego wracam.

Odkąd sie urodziła Kinga nie byliśmy ani w restauracji sami, ani w kinie ani nigdzie. Wszędzie z dzieckiem. Moja teściowa jest niereformowalna a mama za daleko. A teraz jeszcze moja mama wiywija numery ze coś obiecuje a potem się wycofuje bo jej już nie pasuje to.

A poprosiłam teściową żeby na 6 sierpnia przyjechała to bym zabrała J do restauracji na fajny obiad tylko we dwoje. Chciałam by choć na 2 godziny przyjechała. Będą urodziny J. I co? Guzik !!! teściowa nie ma biedna czasu na emeryturze. ostatni raz o coś prosiłam, więcej nie będę. tak samo jak moją mame też nie będę. Samo sobie poradzimy.
Tylko niech mi nie mówią ze nie mają kontaktu z wnuczkami.

a co do mojej mamy to jak sie urodzi Gabryś to odpadną przez min pól roku wyjazdy do nich. Nie mam zamiaru taszczyć sie na 2 dni z 2 dzieci bo to wyprawa jak w kosmos. Będzie chciała zobaczyć Kingę i Gabrysia to niech przyjedzie do nas. Jak nie, jej strata. To samo sie tyczy teściowej.

ja zjadłam rosół - przy ewidentnej pomocy dziecka - wyjadła mi polowę z talerza , dba o linię mamy- i tyle. Udka sie upiekły - miodowe ale zjem jak mąz wróci z pracy czyli w okolicach 20. Lece jeszcze poprasować.

A wreszcie mam te ubranka malutkie od teściowej, dziś je poprasuje i porobie zdjęcia i wstawię. Jakby któraś chciała to mam do sprzedania. Od razu mówię ze dla mnie są beznadziejne mimo ze bawełniane. Chcę za nie niewiele - 1,5 zł za sztukę. Moze którejś mamie nie będzie przeszkadzało to ze kaftaniki wiązane, śpioszki bez rozpięcia w kroczku czy też bluzeczka wciągana przez główkę. To są rzeczy na dziewczynkę bo różowe i w takich różowiastych odcieniach. Do tego dołoże gratis 2 sukieneczki - bardzo praktyczne, moja Kinga je uwielbiała. ale juz takie większe na 3 miesiące.
 
Bafinka za mną też do niedawno cały czas jedzenie chodziło. Ale, żeby się opamiętać to zaczęłam się zastanawiać, w momencie tych największych zachcianek, czy ja naprawdę jestem głodna? I wychodziło mi, że jem z nudów, albo ot tak. Bez sensu. Więc teraz staram się racjonalnie, ok 5 posiłków dziennie, niewielkich ale takich, aby za chwilę nie rzucać się na banana czy batonika czy druga porcję obiadu. A jak sobie pomyślę, że mam jeszcze ok 7 tygodni do końca to wolę sobie nie wyborażać jakbym wyglądała na sam koniec przy takim podżeraniu. Już może nawet o wygląd mi nie chodzi, ale o samopoczucie. Brzuszek już jest ciężki i nie chcę mu jeszcze dowalać dodatowego balastu. A i nogi będą cierpieć.
Biedrona ja planowałam powrót do pracy po macierzyńskim. Ale też nie potrafię sobie wyobrazić, żeby małego gdzieś oddać (dziadkowie odpadają bo mieszkają bardzo daleko). A jeszcze zewsząd słyszę, że lepiej iść na wychowawczy, później ew drugie dziecko, tak żeby odchować dwójkę i zostać z nimi do 3 roku życia. Ale z kolei 3 lata przerwy od pracy też mnie przerażają. Jest jedno wyjście- mąż pracuje od pn-pt, więc ja mogłabym znaleźć jakąś inną pracę w sb-nd (bo teraz też pracowałam od pn-pt). Pewnie wszystko wyjdzie w praniu. Niestety z jednej pensji będzie ciężko.
Ps. też mam dzisiaj szkołę rodzenia :)

Ja od rana doprowadzałam łazienkę do porządku- wczoraj teść kończył robić beton ozdobny i w końcu na dniach będziemy mogli powiesić naszą szafkę i umywalkę :) A jeszcze muszę pochwalić mojego męża, że jest moich bohaterem- sam zamontował nową muszlę i pisuar :-) :-):-)

Dziewczyny znacie jakiś sposób na spękane pięty? Po tych chorwackich kamienistych plażach moje stopy wołają o pomstę do nieba. Nie wiem co sie z nimi stało. Podobno krem z wit A jest skuteczny. Chyba sobie kupię, bo aż mi wstyd.
 
A pisałyście wczoraj dziewczyny że jak się karmi to się skończy jedzenie wszystkiego na co ma się ochotę. I odnośnie okresu karmienia właśnie - czy wtedy nie ma już zachcianek i hormony tak nie szaleją?

Doświadczenia nie mam, ale z tego co wiem to karmiąca mama nie może jeść wszystkiego. Coś jest zakazane z góry, a reszta to już w zależności od upodobań maluszka. Może być tak, że jak coś zjesz to jemu to nie spasuje i będziesz musiała to wyeliminować z diety na okres karmienia.

A Wy, Dziewczyny? Jakie macie plany? Jak długo zostajecie w domu? Co z dzieciakiem po Waszym powrocie do pracy??

Ja też wracam do pracy zaraz po urlopie macierzyńskim i po wykorzystaniu starego urlopu. Niestety nie mogę sobie pozwolić na wychowawczy. A malutką teoretycznie zająć by się mógł mąż, bo pracuje na zmiany i często mijamy się, ja wracam a on za chwilę wychodzi. Jednak będzie to okres kiedy będziemy kończyć budowę domu, a mój mąż wiele rzeczy robi tam sam więc sporo czasu tam spędza. W takim przypadku pozostaje moja mama lub teściowa. Wolałabym mamę, ale ona teraz zajmuje się dziećmi brata i zobaczymy jak się sprawa potoczy. Na koniec zostaje teściowa. Obawiam się tylko tego, że rozpuści moją córeczkę jak swojego pierwszego i jedynego narazie wnuka. Siostra mojego S mieszka razem z nimi także mają młodego na codzień. Młody ma na coś zakaz na górze, to schodzi na dół bo dziadkowie zawsze pozwolą. Paranoja. No ale cóż, nie ma co narzekać.
 
Ale dylematy mamy mają czy wrócić do pracy czy nie??? ja nałogowa pracoholiczka:-) zawsze twierdziłam, ze nie wyobrażam sobie siedzenia z dzieckiem w domu, a teraz jakoś mi sie odmieniło....mam zamiar posiedzieć z synkiem ok.2 lat, chyba że znowu mi się odmieni i jednak wrócę do pracy, ale nie sądzę....no i myślę ze dobrym rowiązaniem jest zmajstrowanie drugiego bobasa i potem juz spokój, ale zobaczymy jak to w praktyce wyjdzie. Babcie mam do dyspozycji, ale raczej wolę korzystać z nich sporadycznie, a dziecko wychować po swojemu:-)
 
Nanusia, powodzenia ze żłobkiem. Nie wiem co my zrobimy po moim powrocie do pracy, nawet nie chcę jeszcze o tym myśleć. Do państwowego żłobka we Wrocławiu baardzo ciężko się dostać, prywatne rzadko kiedy przyjmują dzieci od 6 miesiąca, no i cena - powalająca. Ponadto oboje mamy koszmarne godziny pracy - S. od 10 do 18 + soboty do 14, ja w systemie zmianowym, albo na rano do 16 lub 17(wtedy w domu jestem ok godzinę później) lub na 13, wtedy wychodzę z domu chwilę po 12, wracam przed 22. Nie wyobrażam sobie wychowywać dziecka, nie widując go prawie wcale
shocked.gif
Chyba trzeba będzie pomyśleć o jakiejś zmianie... Ratunek w teściach i mojej mamie, mamy ich na miejscu, z tym, że teściowie pracują, a moja mama choć na emeryturce, to nadal pracuje, dużo też podróżuje, ma swoje życie. Eeeh, nie wiem co to będzie...

A Wy, Dziewczyny? Jakie macie plany? Jak długo zostajecie w domu? Co z dzieciakiem po Waszym powrocie do pracy??

No mam nadzieję,że nam się uda z tym Państwowym żlobkiem, jak nie tym pierwszym ( od 5miesiąca przyjmują dzieci) to tym drugim (od roku dopiero). Kasa to jakieś niecałe 300zł, więc nie jest źle. Poza tym moi rodzice mówią,że nie mam co się spieszyć bo mi pomogą. Dobrze,że bratanica idzie do przedszkola od września to mama przejmie moje dzieciątko:). Ale jestem dobrej myśli i wierzę,że uda się:)

Właśnie rodzice poszli ode mnie. Zachwyceni są pokoikiem maluszka, choć jeszcze troszkę zostało do zrobienia. Poza tym dziadek stwierdził,że coś musi kupić maluszkowi, ale nie chciał zdradzić co:)

Coś mnie zgaga od rana pali, ale jest znośna. Dziś mam dzień wstrzemięźliwości od jedzenia, bo wczoraj tak się objadłam,że ledwo się ruszałam, więc stwierdziłam,że dziś tylko minimum, bez dojadania:)
 
Wiecie co co do diety karmiącej to już się tego tak naszłuchałam że nie można tego nie można tamtego.Było nawet tak że mi rózni życzliwi znajomi,polożne tyle rad dawali co nie można że wydawało mi się że z głodu padnę bo rpawie nic nie wolno i moja dieta wychodziło na to że ma być tak drakońska że myślałam sobie boże skąd ja będę czerpać siły i skłądniki jak mam taką dietę stosowac.A w szpitalu po porodzie drugim podano mi na kolecję kaszanke na ciepło co mnie normalnie zszokowało.I bądź tu mądrym:szok:
Także ja doszłam do takich wniosków że jeść raczej wszystko tyle że np mięsko będę raczej dusić tak by nie smażyć na wielkiej ilosći tłuszczu czy piec w piekarniku.Bo tak naprawdę czeka nas jedno wielkie testowanie na co dziecko reagowac będzie kolką a na co nie.Bo każde dziecko jest inne ;-)
Dieta ma być lekko strawna w granicach rozsądku by jeść wszystkiego tak po troszku a nie wpychać na raz dużo np:czekolady czy nabiału.
 
reklama
Ło matko, jak na straganie staruszek normalnie z tymi bolączkami:-D
ja dziś prócz opuchlizny ręki jestem całkiem sprawna, nawet kilkugodzinny pobyt z Ewą na podwórku nie zaszkodził.
Kochane jeszcze trochę musimy się pomęczyć.
agusia skoro masz taki ucisk na żołądek to już inna sprawa, ja myślałam, że tylko miednica Cię tak boli. Mówiłaś o tym lekarzowi? Bo moja siosta miała ataki woreczka żółciowego, bolał ją non stop do końca ciąży i po. Też nie mogła spać i sie ruszać. Myśle, że dobrze by było to sprawdzić bo z tym nie ma żartów.

Mój M dalej działa z meblami Karolci, na razie komoda złożona i dokupiona szafka z półkami dla Ewci. Już nie mogę sie doczekać kiedy poukładam wszystko w pokoiku:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry