reklama

wrzesień 2011

Bluetooth tak jak piszesz każdy ma swoje życie i swoje decyzje. Możemy tylko się starać jak najlepiej je przeżyć.

U mnie też słoneczko. Wykąpałam się i jak tylko trochę się osuszę to idę na pocztę. Mama mi paczuszkę przysłała. Jakieś tabletki dla kobiet ciężarnych i karmiących bo moja była szefowa zapomniała brać i szkoda jej żeby się zmarnowały.
 
reklama
ellsi a nie wiesz jak sie te tabletki nazywaja? Jesli Gynvital to bardzo polecam. Sa naprawde dobre i wygraly test w zeszlym roku wiec musza byc dobre :-D Ja je biore od poczatku ciazy i mam do tej pory super wyniki, no oprocz zelaza od 2 miesiecy ale to bylo wlasciwie wiadomo ze mala mi je wyciagnie.
 
Bluetooth - dziękuję, że to napisałaś. Ja już wczoraj chciałam się odważyć, ale jakoś nie wychodziło.
Więc - ja odeszłam od takiego męża. Zajęło mi to duzo czasu przepełnionego zwątpieniami i lękiem. Miałam tak niskie poczucie własnej wartości i wmawiałam sobie, że nigdy sobie nie poradzę.
Dla mojego męża zostawiłam wszystko - rodzinę, przyjaciół - pojechałam tak jak chciał - za nim. Ciągle wierzyłam, że wszystko się zmieni. Ale nic się nie zmieniło.
I nagle w obcym kraju, sama - musiałam wziąć się w garść. Uwierzyć w siebie. Uwierzyć w to, że nie jestem brzydka, głupia, że inne nie są lepsze...
Najważniejsze jest uwierzyć w siebie i nie pozwolić się tak traktować. Bo na takie traktowanie - to my dajemy zezwolenie. Wiem, że czasami trudno w to uwierzyć - ale ludzie słabi psychicznie przyciągaja tyranów i pozwalają im na to co robią.

Kochane - trzymajcie się dzielnie - i uwierzcie w siebie - to pomaga w podejmowaniu ważnych decyzji.
 
Bluetooth też się z Tobą zgadzam. Jeśli w rodzinie nie ma porozumienia, to nie ma sensu w to brnąć. Moja przyjaciółka po 11 latach małżeństwa zdecydowała się na rozwód- powód- brak szacunku, pomiatanie, brak pomocy w wychowaniu dziecka, znikoma pomoc w prowadzeniu domu, przemoc (przeważnie po alkoholu). Z zewnątrz wszyscy myśleli, że są idealną parą. Na początku nie dopuszczała myśli o rozwodzie "Nie zrobię tego dziecku, on nie może wychowywać się bez ojca". Kiedy podjęła ostateczna decyzję cała rodzina i część przyjaciół odwróciła się od niej, uważając, że to jej "fanaberia". On próbował wpłynąć na jej decyzję szantażem, próbami samobójczymi, chciał wzbudzić w niej poczucie winy, używał dziecka jako karty przetargowej itp. Obecnie są ponad rok po rozwodzie, on za granicą już ponownie się ożenił, nie interesuje się specjalnie swoim dzieckiem (myślę, że ich syn jest szczęśliwszy teraz, kiedy nie widzi skłóconych rodziców). Dopiero teraz wszyscy zrozumieli skąd decyzja o rozstaniu. Jestem z nią całym sercem i wiem, że zrobiła milowy krok- od zastraszonej, niedowartościowanej dziewczyny do pewnej siebie, uśmiechniętej kobiety. Dziewczyny, dlatego jeśli w związku naprawdę jest źle, to po rozstaniu nie może być gorzej. Trzeba tylko wszystko dobrze przemyśleć i zastanowić się, czy chcemy się skazywać na taki los. Nasze życie jest w naszych rękach.

W moim domu rodzinnym nigdy nie było różowo- nikt nie okazywał sobie uczuć, pojawiał się też alkohol, rodzice sprawiali pozory zgodnej rodziny, a w rzeczywistości nigdy nie usłyszałam z ich ust słowa "kocham". Materialnie igdy mi niczego nie brakowało- to fakt, ale uczuciowo- wszystkiego. Relacje rodzinne przypłaciłam długoletnią chorobą. Dopiero kiedy poznałam mojego przyszłego/obecnego męża nauczyłam się okazywać uczucia i przede wszystkim nie wstydzić się tego. Nie zapomnę ile trudu sprawiło mi powiedzenie do niego słowa "kocham Cię" na głos np w pełnym ludzi autobusie. No i przede wszystkim juz jako nastolatka obiecałam sobie, że będę inna niż moi rodzice- myślę, że w jakimś stopniu udaje mi się to, choć czasem przyłapuję się na podobnych zachowaniach. Ale przynajmniej mam ich świadomość.
Teraz, krok przed powiększeniem rodziny, wiem , że najważniejsze to okazywać sobie miłość, szacunek i zrozumienie- może to trzy oklepane zwroty, ale dla mnie to fundament- i tak naprawdę cały czas się tego uczę.
 
Bluetooth
Najważniejsze jest uwierzyć w siebie i nie pozwolić się tak traktować. Bo na takie traktowanie - to my dajemy zezwolenie. Wiem, że czasami trudno w to uwierzyć - ale ludzie słabi psychicznie przyciągaja tyranów i pozwalają im na to co robią.

strasznie prawdziwe zdanie...ja mam dwie bardzo dobre koleżanki, piękne, mądre, wykształcone dziewczyny...ale dobre, za dobre..a raczej jak napisałaś słabe...przyciągają właśnie takich frajerów, że mi się nóż otwiera w kieszeni i nie mogę pojąć dlaczego kobiety siedzą z takimi facetami..potem są dzieci, wspólne zobowiązania..godzą się na to co jest..nie chcą być same- tego nigdy nie zrozumiem..
bluetooth pięknie wszystko napisałaś, zgadzam się z Tobą. Ja sama u siebie obserwuję, że zachowuję sie dokładnie jak moja mama, chociaż pamietam, że wiele razy miałam do niej pretensje, że źle traktuje tatę, że wiecznie się go czepia o coś itp..chociaż uważam, że miałam fajny dom, taki stereotyp..wspólne obiadki niedzielne, spacerki, zakupy..ale nie była to tylko powłoczka, bo tak było i w środku..szanowaliśmy się i to było ok. Dla mnie to jest normalne, dla mojego P było to inne..u niego tak nie było. Pamiętam, że jak sie poznaliśmy to mówił, że bardzo mu się taki model rodziny podoba, że chciałby żeby u nas było tak samo, że on tego nie zna. Stary całe dnie był w pracy, matka siedziała w domu po urodzeniu jego siostry- czyli już prawie 30lat..z dzieciństwa ojca pamieta tylko jak kazał mu pomagać gdzieś w zagrodzie, nie pamięta zabaw, przytulania tylko pracę. Zero czułości- zresztą teść jest taki do tej pory. Mój mąż też nie jest jakiś bardzo czuły, ale uważam, że nie jest tego nauczony, mi to nie przeszkadza, bo ja też nie jestem wylewna..gadam dużo, ale nie o uczuciach- nie umiem(jak ellsi)..mój tata bardzo dużo mnie przytulał, jest do tej pory taki wylewny..ale moja mama była inna, taka trochę na dystans, teraz z wiekiem się zmieniła, bo już bardziej potrafi przytulić albo może do tego przywykłam. Ale wiem, że mnie kocha i oddałaby wszystko dla mnie jakby trzeba było.
Wkurzam się czasami na P..ale jak patrzę na jego rodzinę to i tak się cieszę, że jest "inny", że stara się być...ale wiadomo wszystkiego nie uda się zmienić..
Najgorsze jest to i dla mnie niezrozumiałe, jeśli kobieta pochodzi z mega toksycznej rodziny, np. alkoholików a potem znajduje sobie dokładnie takiego partnera jak ojciec i funduje swoim dzieciom taki sam dom. Mam taką przyjaciółkę..niby to widzi, ale raczej nie..bo nic z tym nie robi. Coś pewnie jest w tym, że kobiety nieświadomie wybierają takich samych mężów jak ojców- mój np. jest bardzo podobny- ale to akurat nic złego...

U nas dzisiaj wiatrzycho, pada, świeci słonko, taka głoopia pogoda. Zaraz się może zbiorę z Iga i pojadę do księgarni. Czytałam ostatnio trylogię Nurowskiej- rewelacja..tzn. przeczytała dwie części i muszę kupić trzecią, bo nie mogę się doczekać zakończenia. Babka bardzo fajnie pisze, muszę się zaopatrzyć w więcej jej książek.
No i dzisiaj wizyta..już się nie mogę doczekać..i boszeee goliłam się dzisiaj..niestety nic nie widzę..na mega ślepaka
cool.gif
 
Bluetooth jedne to "eu-cell natal" (witaminki) a drugie to "losferron" (jeśli się nie mylę to żelazo). Muszę się spytać mojej gin czy mogę brać. Jak coś słyszałaś to napisz proszę.
 
dziewczyny pięknie piszecie... ale każdy kto przeżył gnębienie przez partnera, upokorzenia, wstyd wie że do mądrości życiowej pod tytułem ,ODCHODZĘ' trzeba dojrzeć, trzeba stanąć na krawędzi... ja bez tego jęczała bym pod oknem mojego męża błagając żeby do mnie wrócił... bo przecież kiedy ktoś jest całym twoim życiem jesteś w stanie wybaczyć wszystko....

nie dajcie się i walczcie o swoją godność i o dobry dom dla waszych dzieci... a i to nie prawda co mówią mężowie uwierzcie mi jesteście piękne i warte gór złota:-)
 
Hej Dziewczyny! Oj ale się temat rozwinął - mój mąż pochodzi właśnie z takiej rodziny o jakiej piszecie...Ale on jest zupełnie inny, dużo razy rozmawialiśmy i dużo razy M płakał z bezsilności, że tak miał, że on nie odpowiada za to z jakiej rodziny pochodzi, ale przez to co przeszedł w dzieciństwie tak jak Bluetooth napisała wie, co to znaczy żyć w rodzinie krzywdzącej i sam nigdy takiego czegoś nie chce! Dzisiaj sytuacja jest trochę inna, jego mama wyjechała w końcu do Wielkiej Brytanii - teraz jeszcze zabiera najmłodszą córkę do siebie - mieszka tam już z jedną córką - w końcu podjęła decyzję o oddzieleniu, o odejściu od męża tyrana, od którego przez całe życie nie zaznała nic prócz cierpienia...Odżyła, stała się zupełnie inną kobietą, ma swoich znajomych, pracę tam, a to co on(jej mąż) robi tutaj puszcza mimo uszu...
Bluetooth - mąż zdecydował się na audi A6 - wczoraj odprowadziłam po południu do mechanika na przegląd, wymianę filtrów, oleju, pasek rozrządu i tarcze hamulcowe, potem mam niespełna 2 tygodnie żeby pourzędować , zależy kiedy mechanik mi go zrobi - mam nadzieję, że szybko:-D - a potem mąż go zabiera ze sobą do Holandii heh - więc będę miała weekendowy samochód mężulka:-)
Ale okropna pogoda dzisiaj - wieje strasznie, zachmurzenie wisi od rana, a ja jakoś się nie mogę za nic zabrać haha a takie postanowienie miałam, że dzisiaj będę prasowała ubranka Malutkiej i skończę to robić...nie wydaje mi się:zawstydzona/y:
Miłego dnia Wam życzę
 
hej, podczytałam was trochę, ale nie za dużo, więc daję tylko znać, że u nas w porządku, choć gin przebąkuje coś o wcześniejszym rozwiązaniu (po badaniu w środę stwierdził, że poród może nastąpić za 3-4 tygodnie). Mała jest w pozycji główkowej, demolkę mi urządza na maxa... ;)
Może wieczorkiem coś poczytam więcej, chociaż dziś mąż ma urodziny i nie wiem, czy gdzieś nie wybędziemy ;)
pozdrawiam serdecznie :)
 
reklama
Witam
Ależ się temat rozwinął czytałam jak dobrą ksiązkę.Wielke ciekawych i madrych przemysleń napisałyście.
Mój mąż też nie należy do ideałów,ma dość nerwowy i słaby charakter.Praca też do tego się przyczynia bo pracuje w drukarni przy dużym hałasie,stresie i farbach więc to nie korzystnie na niego wpływa.Też ma dość słaba psychike i średnio radzi sobie z problemami bo odrazu rzuca się to na jego smopoczucie i chodzi jak struty.Ale to włąsnie dzięki nie lepiej to znosi bo ja staram się być delikatna i wyrażam swóje zdanie tak by jego jeszcze bardziej nie podjudzać.
Najgorsze chwile znim mam jak jest pod wpływem alkoholu bo potrafi mnie zranic nie którymi słowami ale wiem że to nie mówi świadomie ale wkurza mnie niemiłosiernie i nieraz płakałam ;-(
Ale pomaga mi na co dzień jak może choć nie powiem bo jest leniwy i też czas go nie goni i mówi że zrobi później.W prowadzeniu domu jest kiepski ale to z raji tego że wychowywały go mamusia i babcia i miał z nimi raj i teraz jest cięzko wyplewic te jego nawyki.Ale ja nie narzekam jest mi dobrze.
Moze w domu jako godpodarz nie ejst dobry ale mnie pociesza też fakt że mimo cięzkiej pracy zwodowej nie chybi od niej i pracuje spolidnie i przez jego prace nasz budżet nie jest tragiczny bo jak na nasze Polskie warunki zarabia dobrze choć On chcaiłby mieć więcej bo niestety nase potrzeby są dużo większe ale takie jest życie.też teraz choć chciałabym by wyprawka Bartusia była piekna ładna i nowa to niestety musze sie pogodzić że nie na wszystko mnie stac i musze wybierac a i też sie ograniczyc do minimum.
Moje dzieciństwo tez nie było udane bo wiekszośc swojego życia spędziłam w Domu Dziecka wiec doceniam to co mam jak nie wiem co.

Więc jest mi przykro i smutno po tym co tu przeczytałam.Ale dziewczyny wiedzcie że i Ja Was duchowo wspieram ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry