Bluetooth
Najważniejsze jest uwierzyć w siebie i nie pozwolić się tak traktować. Bo na takie traktowanie - to my dajemy zezwolenie. Wiem, że czasami trudno w to uwierzyć - ale ludzie słabi psychicznie przyciągaja tyranów i pozwalają im na to co robią.
strasznie prawdziwe zdanie...ja mam dwie bardzo dobre koleżanki, piękne, mądre, wykształcone dziewczyny...ale dobre, za dobre..a raczej jak napisałaś słabe...przyciągają właśnie takich frajerów, że mi się nóż otwiera w kieszeni i nie mogę pojąć dlaczego kobiety siedzą z takimi facetami..potem są dzieci, wspólne zobowiązania..godzą się na to co jest..nie chcą być same- tego nigdy nie zrozumiem..
bluetooth pięknie wszystko napisałaś, zgadzam się z Tobą. Ja sama u siebie obserwuję, że zachowuję sie dokładnie jak moja mama, chociaż pamietam, że wiele razy miałam do niej pretensje, że źle traktuje tatę, że wiecznie się go czepia o coś itp..chociaż uważam, że miałam fajny dom, taki stereotyp..wspólne obiadki niedzielne, spacerki, zakupy..ale nie była to tylko powłoczka, bo tak było i w środku..szanowaliśmy się i to było ok. Dla mnie to jest normalne, dla mojego P było to inne..u niego tak nie było. Pamiętam, że jak sie poznaliśmy to mówił, że bardzo mu się taki model rodziny podoba, że chciałby żeby u nas było tak samo, że on tego nie zna. Stary całe dnie był w pracy, matka siedziała w domu po urodzeniu jego siostry- czyli już prawie 30lat..z dzieciństwa ojca pamieta tylko jak kazał mu pomagać gdzieś w zagrodzie, nie pamięta zabaw, przytulania tylko pracę. Zero czułości- zresztą teść jest taki do tej pory. Mój mąż też nie jest jakiś bardzo czuły, ale uważam, że nie jest tego nauczony, mi to nie przeszkadza, bo ja też nie jestem wylewna..gadam dużo, ale nie o uczuciach- nie umiem(jak ellsi)..mój tata bardzo dużo mnie przytulał, jest do tej pory taki wylewny..ale moja mama była inna, taka trochę na dystans, teraz z wiekiem się zmieniła, bo już bardziej potrafi przytulić albo może do tego przywykłam. Ale wiem, że mnie kocha i oddałaby wszystko dla mnie jakby trzeba było.
Wkurzam się czasami na P..ale jak patrzę na jego rodzinę to i tak się cieszę, że jest "inny", że stara się być...ale wiadomo wszystkiego nie uda się zmienić..
Najgorsze jest to i dla mnie niezrozumiałe, jeśli kobieta pochodzi z mega toksycznej rodziny, np. alkoholików a potem znajduje sobie dokładnie takiego partnera jak ojciec i funduje swoim dzieciom taki sam dom. Mam taką przyjaciółkę..niby to widzi, ale raczej nie..bo nic z tym nie robi. Coś pewnie jest w tym, że kobiety nieświadomie wybierają takich samych mężów jak ojców- mój np. jest bardzo podobny- ale to akurat nic złego...
U nas dzisiaj wiatrzycho, pada, świeci słonko, taka głoopia pogoda. Zaraz się może zbiorę z Iga i pojadę do księgarni. Czytałam ostatnio trylogię Nurowskiej- rewelacja..tzn. przeczytała dwie części i muszę kupić trzecią, bo nie mogę się doczekać zakończenia. Babka bardzo fajnie pisze, muszę się zaopatrzyć w więcej jej książek.
No i dzisiaj wizyta..już się nie mogę doczekać..i boszeee goliłam się dzisiaj..niestety nic nie widzę..na mega ślepaka