Dzieki dziewczyny za mile slowa. Bardzo sie ciesze ze moja opinia na ten temat Wam sie podoba i sie z nia zgadzacie.To sa po prostu moje przemyslenia po tym co mnie w zyciu spotkalo. A spotkalo mnie naprawde wiele :-) oj czasami jak sobie przypomne to sama sie dziwie jak to bylo mozliwe i ze musze miec farta ze ja w ogole jeszcze zyje. Zdradze Wam ze od kilku lat nosze sie nawet z zamiarem napisania o tym wszystkim ksiazki dla osob ktore sa w podobnej sytuacji i nie wiedza jak sie z tego haosu, toksycznego zwiazku wyrwac. Nawet zaczelam po smierci mojego taty cos skrobac ale praca, stres inne problemy spowodowaly ze odlozylam to....chyba do emerytury :-)
Chcialam tylko jedno dodac. Kazdy nowy zwiazek to jest uczenie sie siebie od nowa. Uczenie sie zycia razem, jak rozmawiac, jak dochodzic do kompromisu. Kazdy zwiazek nas zmienia i moge smialo powiedziec po sobie ze bylam zupelnie inna w moim pierwszym malzenstwie niz teraz w drugim. Wlasciwie pod kazdym wzgledem - nawet sposob mowienia i zainteresowania mi sie zmienily

Moj obecny maz tez mial bardzo ciezkie dziecinstwo i wlasnie to pragnienie posiadania czegos czego obywdoje nigdy nie mielismy czyli prawdziwej rodziny pelnej milosci i zrozumienia bardzo nas trzyma przy sobie. Na poczatku on w ogole nie potrafil sie nawet klocic, nie mowiac juz o uczuciach tych pozytywnych ale tez i negatywnych. Po prostu byla sciana. Zamykal sie w sobie, chowal jak zolw w swojej skorupie i potrafil tak godzinami bez slowa byc w swoim swiecie. Dla mnie to byl najwiekszy bol jakiego moglam od niego doznac bo mnie moj tato nauczyl ze trzeba rozmawiac nawet o nieprzyjemnych rzeczach, po prostu rozmawiac, szczerze, dyskutowac o tym, szukac wspolnie wyjscia z sytuacji.Wiec ja z nim zawziecie walczylam zeby zamiast sie zamykac w sobie zaczal o tym ze mna rozmawiac bo inaczej kiedys w ogole przestaniemy ze soba rozmawiac. I po wielu wielu miesiacach mojej walki i gadania jak zdarta plyta zeby w koncu zaczal mowic o swoich uczuciach, faktycznie zaczal. On sie po prostu bal, ze jak zacznie mowic o swoich slabosciach, obawach, uczuciach to ja to wykorzystam przeciwko niemu....ze zaczne walczyc z nim jego wlasnymi slabosciami....Zobaczyl ze tak nie jest, przekonal sie i teraz jest naprawde super. Nagle zmienil sie nie do poznania.Teraz najbardziej mnie rozbawia tym ze jak mnie czyms wkurzy i to ja sie odseparowuje bo chce po prostu w spokoju dojsc do siebie i wyciszyc ta zlosc to on przychodzi do mnie i zaczepia do gadania bo sie tak przyzwyczail do tego sposobu rozwiazywania konfliktu i nie moze zrozumiec ze ja akurat teraz musze miec kilka minut dla siebie :-)
aniawos trzymam kciuki za wizyte. Mam nadzieje ze wszystko pojdzie po Twojej mysli
ola, ja wiem ze chcialas zrobic mezowi prezent urodzinowy ale nie taniej by bylo kupic ta audice w holandii? :-)
Mam nadzieje ze nie przeplacilas i ze samochod bedzie jezdzil bez problemow. Jak go juz wstrazka owiniesz to zrob zdjecie i sie pochwal :-)
ellsi niestety ani jednego ani drugiego specyfiku nie znam :-(
kachasek wszystkiego naj dla meza i bawcie sie dzisiaj dobrze! Z tym termine to niezle, ciekawe czy faktycznie rozpakujesz sie juz za 3-4 tygodnie.
U mnie dzisiaj kolejny dzien szalonej pogody. 5 Minut sciany deszczu po czy 10 minut slonca i tak w kolko. Fajnie jak chodzilam po sklepach. Wchodze do jednego - zaczyna lac, wychodze - slonce, wchodze do kolejnego - znow leje i tak caly czas a nie zmoklam ani razu. To sie nazywa miec wyczucie

Przyszlam po 3 godzinach prawie na czworaka. Jakos w tym tygodniu widze ze z chodzeniem u mnie coraz gorzej.Tak mnie kregoslup zaczal bolec po ponad godzinie ze myslalam ze umre normalnie. Dobrze ze po drodze do domu odebralam taki pas ciazowy to jakos postawil mi kregoslup do pionu i odciazyl brzuch.
Ehhh oby jakos przezyc jeszcze ta koncowke a potem to juz jakos bedzie :-)