reklama

wrzesień 2011

Witam, kotkowi na razie sienie powtórzyła akcja, ale dostał wtedy tak od K. po pupsku, że potem bał się podejść do niego. Umyliśmy porządnie i nic nie czuć. My mamy dwa kotki - parkę rasy meine coon. Są cudowne i jakoś sobie nie wyobrażam rozstania z którymkolwiek, a kastracja czasami przynosi wręcz odwrotne skutki jeśli chodzi o znaczenie terenu. Ja nie uważam, żeby kotki były fałszywe, każdy ma po prostu swój charakter, to nie jest piesek, który zawsze merda ogonem, ale odrębna osobowość, którą trzeba poznać i pokochać. Wiem o czym mówię, bo przez 12 lat miałam też owczarka niemieckiego. Mam nadzieję, ze kociaki jakoś przyzwyczają się do Pawełka jak się pojawi...

Umówiłam się na 17 z przyjaciółką na "herbatkę" w cukierni-lodziarni, więc pewnie pochłonę jakiś pyszny lodowy deser przed porodem. A jutro jedziemy z K do mojej babci na imieniny, masakra będzie cała rodzinka poza moimi rodzicami (bo wyjechali) i znów wszyscy będą mnie wypytywali i opowiadali jak to było u nich i ich znajomych... a remont w domku nie skończony, bo mój K jest tak wychowany, że w niedzielę to można najwyżej naczynia po obiedzie zmyć i tyle, żeby się waliło i paliło, to palcem w niedzielę nie kiwnie... Jedna z moich szwagierek dzisiaj przyjechała z pracy za granicą i przywiozła mi pyszne trufle - mniam normalnie palce lizać :) dziewczyna wie co dobre.
 
reklama
Dora niestety muszę Cię zmartwić, jak kot zaczął znaczyć teren w domu to raczej nie przestanie tego robić....wiem to po swoich doswiadczeniach, my już chyba mieliśmy poznaczone wszystko co się dało, dlatego teraz koty są na dworze lub w kotłowni...nie wyobrażam sobie trzymania w domu takiego kota. Ciężko nam bylo to zrobic, bo koty od zawsze były w domy, ale już było czuc ten "zapach" w całym domu, a jeszcze jak nam ścianę zaznaczył, to w ogóle nie da się tego zamalować. A najlepsze że mieliśmy tylko jednego samca, więc nie było żadnej rywalizacji, ale to juz taka kocia natura
 
Od piątku jestem sama, nogi zaciskam :tak::tak:
leniu****ę maksymalnie i jem... ale to chyba z nudów. Dobrze że mam psiaka to mam chociaż mobilizację by wyjść z domu ;-)

ale mam nerwa na maxa bo zafarbowałam swój nowy szlafrok który kupiłam specjalnie do szpitala a już nie wspomnę że kosztował troche bbbuuuuu bbbuuuuuu
wlałam do miski butelkę ace i odrobinę wody i moczę. Niech się dzieje co chce ! jak się nie odratuje to mąż mówił że mam kupic drugi... ale tak mi szkoda bbuuu
 
Bebzonik ja tez od srody popoludnia zostaje sama az do niiedzieli. No tylko ze u mnie to jeszcze do porodu daleko a Ty juz tuz tuz, no ale i tak sie stresuje.
Dzis jedziemy nad wode bo ladna u nas pogoda. Dostalam od kolezanki znowu porcje ciuchow, ktore sie teraz piora.
 
Dora oj maine coony są pięęękne.No i wiem o czym mówisz bo kotki to indywidualności i nie będą słuchac ludzi jak pieski.Ale mam nadzieję że to był jednorazowy wybryk.Ja miałam kotke w domu więc mi nie znaczyła ;-).Ja miałam taki problem ale z pieskiem bo zdarzało mu się posikiwac nam poduszki na rogówce jak nas w domu nie było.Niestety młodszej córce wyszła alergia na sierść pieska i kotka i musieliśmy zwierzątka powydawać :-(
Bebzonik o kuuurcze wielka szkoda tego szlafroczka.Ale chyba cie nie pocieszę bo Ace może nic nie dac i kolorek będzie nie taki jak był ale może nie będzie tak źle wyglądać.
 
Cześć...
my też w domku, P jeszcze śpi..ja leżakuję na kanapie. Nic się nie chce, pogoda taka sobie. Brzuchol trochę boli, więc pewnie żadne spacery nie wchodzą w grę- z mojej strony...także planów na dzisiaj brak.
Wczoraj moi "wspaniali" sąsiedzi robili imprezę na ogrodzie..śpiewy, tańce, muzyka i darcie mordy:wściekła/y: ale byłam wściekła..miałam taki moment, żeby dzwonić na policję, żeby ich uciszyli..ale jakoś zasnęłam. a oni urzędowali chyba do 1.30..dla mnie trochę przegięcie..

Miłego dnia wszystkim...
 
Ania u nas młodzież sobie nasiadowki na ławce urządza w godzinach nocnych i pare razy dzwonilismy na straż. A jakies dwa tygodnie temu ktos urzadzal przyjęcie weselne w bloku obok, które zakończyło sie koło 3 gonitwa i wyzwiskami kilku par:dry:

My po wczorajszych atrakcjach narazie siedzimy w domu. Po zubrach poszlismy jeszcze parkiem na lody i gofry. Na ryneczku widzialam niemowlaka w wozku w spiochach, polarkowym kombinezonie i w czapce na ktorej mial jeszcze kaptur, przykryty grubym kocem. Biedne dziecko musialo sie strasznie meczyc bo na dworze bylo 31 stopni. :no:Gdyby to bylo moje dziecko lezaloby w samym body przykryte flanelowa pieluszka bez czapki.
Żar leje sie z nieba i chyba tylko A. z Majcia pojadą nad wodę z A bratem a ja zalegam. Wstawilam jablecznik do piekarnika, wiec musze zaczekać aż skOnczy sie piec a potem utne sobie drzemke, poczytam, poogladam i tak do wieczora. Zwłaszcza ze jutro na chwile musze do pracy skoczyć i Majcie spakować.
 
BigChild Misiako taka nieduża odległość między naszymi miejscami zamieszkania, wy piszecie że u was gorąco, a u mnie od samego rana pada i ogólnie pogoda beznadziejna...
Ja na dzisiaj nie mam żadnych konkretnych planów, ale może przejadę się do kogoś w odwiedziny, bo jutro na pewno muszę cały dzień siedzieć w domu i wyczekiwać kuriera za kurierem... Pasowałoby jeszcze zabrać się za te 2 ostatnie rzeczy do uszycia i już więcej o tym nie myśleć, ale na razie jakoś weny brak ;/
Pozdrawiam
 
Kochane - odmeldowuje się do przyszlej niedzieli,jutro na wieczor jade do szpitala,w srode przed poludniem cesarka :) HURRRRRRRAAAA!!!! Spisalam kilka tel z zamknietego wiec odezwe sie jak juz bedzie po :) Trzymajcie sie dzielnie !!! Buziole wszystkim wrzesniowkom !!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry