Asnecja, ja herbatę z liści malin kupiłam w sklepie zielarskim.
Mambusia, a mi sie tak marzy poród w domu, ale cholernie to drogie. No, ale cóż może czasy kiedyś się zmienią i następnego potomka uda nam się urodzić u siebie :-)
Paula, no to we wtorek witamy kolejnego brzdąca :-)Super!
Ola trzymaj się tam jakoś. Szybko się u Ciebie zaczęło.
Ale wspaniale, że przyszły tydzień będzie tak obfitował w nasze pociechy. Już nie mogę się doczekać.:-)
Mambusia, a mi sie tak marzy poród w domu, ale cholernie to drogie. No, ale cóż może czasy kiedyś się zmienią i następnego potomka uda nam się urodzić u siebie :-)
Paula, no to we wtorek witamy kolejnego brzdąca :-)Super!
Ola trzymaj się tam jakoś. Szybko się u Ciebie zaczęło.
Ale wspaniale, że przyszły tydzień będzie tak obfitował w nasze pociechy. Już nie mogę się doczekać.:-)
Trzymam za Was kciuki mamusie, to cudowny moment kiedy można wreszcie dotknąć i zobaczyć swoje Maleństwo :-) Metafizyczne przeżycie.
Lekarka do mnie dzisiaj dzwoniła i pytała jak samopoczucie, czy coś się zmieniło, to jej powiedziałam, że dzisiaj wymiotów brak, chociaż ogólne samopoczucie to pozostaje wiele do życzenia, bo tak mnie wszystko "dusi", a reszta objawów dzielnie się trzyma tak jak wczoraj, stwierdziła, że to nic niepokojącego, że jak chcę mam pojechać do szpitala, ale mam się przygotować, żę kładą mnie na patologię do rozwiązania, więc poradziła, czy nie lepiej poczekać na rozwinięcie akcji porodowej i pojechać już do porodu i wrócić z Maleństwem niż leżeć pod kroplówkami do terminu...
