Patrysia, mój M pracuje dużo, wraca o 19-20, więc ja już pewnie będę kończyć, zresztą nie miałabym serca zagonić go jeszcze do sprzątania po 12 godzinach w pracy, bo on robi w domu sporo innych rzeczy którymi ja się nie zajmuję (np ostatnio montował całą sobotę jakąś pompę do nawodnienia trawnika, a ja mu nie pomagałam bo nie wiem o co w tym chodzi). Ja siedzę teraz w domku więc sprzątanie i gotowanie to moja "działka". A że w inne dni tygodnia leniuchowałam, to mi się nazbierało wszystkiego, więc moja wina że mam teraz wszystko naraz do zrobienia.
Było nie oglądać w tygodniu tyle TLC
A jeszcze dodam, że ja to wszystko sprzątam w jeden dzień, a mój mąż jest taki dokładny że jemu umycie łazienki zajmuje cały dzień (a łazienki są 3) więc ja już sobie dawno podarowałam proszenie go o pomoc w sprzątaniu. Nie mam na to czasu żeby on sprzątał, hehe

widziałam jak on kiedyś sprzątał łazienkę, mył każdą buteleczkę, każde opakowanie kosmetyku, najpierw przecierał na mokro a potem na sucho... cały dzień męczył tą łazienkę, a mi to zajmuje najwyżej godzinkę albo i mniej

a jest tak samo czysto tylko że mam wprawę i nie bawię się tylko szybko wszystko robię... więc w sprzątaniu to on jest zupełnie niewydajny, za to inne rzeczy robi dobrze i wykańczał dom w dużym stopniu sam, a ja do tego ręki nie przyłożyłam, więc niech chłopina już lepiej mi nie pomaga
